Pytam Agencję, na jakich danych oparła nowe wyceny leczenia chorób płuc

Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji podniosła wycenę drenażu jamy opłucnowej z 219 do 858 złotych, a nową taryfikację chorób układu oddechowego oparła na danych od 42 świadczeniodawców, czyli 7,2% placówek. Poza Agencją nikt nie zna tych danych, dlatego pytam, jak wybrano placówki i czy dane źródłowe zostaną udostępnione, choćby w formie anonimowej.
W lipcu Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji opublikowała nową wycenę świadczeń związanych z leczeniem chorób układu oddechowego. Wcześniej ta Agencja przeprowadziła analizę kosztów leczenia. Drenaż jamy opłucnowej był dotąd wyceniany na 219 złotych, a nowa wycena wynosi 858 złotych. To wzrost aż o 291,3%. Z kolei wycena nakłucia międzyżebrza wzrosła z 225 do 588 złotych. Tak duży wzrost nie musi jednak oznaczać błędu. Możliwe, że oba świadczenia były przez lata wyceniane zbyt nisko.
Problem polega na tym, że nie wiem, na podstawie jakich konkretnie danych Agencja oszacowała te koszty. Publicznie dostępne materiały nie pozwalają w pełni odtworzyć, w jaki sposób ustalono nową wycenę konkretnego świadczenia.
Agencja oparła taryfikację chorób układu oddechowego na szczegółowych danych medyczno-kosztowych dotyczących 29 598 świadczeń przekazanych przez 42 świadczeniodawców. To zaledwie 7,4% wszystkich świadczeń objętych taryfikacją. Z kolei 42 świadczeniodawców stanowiło tylko 7,2% wszystkich placówek wykonujących takie świadczenia. Agencja korzystała również z danych pochodzących z innych postępowań, w tym z danych finansowo-księgowych. W przypadku pylicy i zwłóknienia płuc, czyli grupy D50, zebrane dane medyczno-kosztowe obejmowały zaledwie 1,71% świadczeń wykonanych w 2024 roku.
Warto przy tym wiedzieć, jak szczegółowe informacje Agencja otrzymuje od szpitali i innych placówek. Zgodnie z jej specyfikacją dane medyczno-kosztowe obejmują 9 plików połączonych wspólnym identyfikatorem NRKS. Nie jest to wyłącznie numer księgi pacjenta. Może on oznaczać również numer księgi głównej albo unikalny numer innego rejestru lub kontaktu pacjenta z placówką. Przy każdym zabiegu szpital przekazuje Agencji informację o personelu uczestniczącym w danej procedurze. Podaje grupę personelu, liczbę osób, czas ich pracy oraz koszt. Dane te trafiają do pliku PRHR. Osobno przekazywane są informacje o lekach, a w kolejnym pliku dane dotyczące wyrobów medycznych.
Dzięki temu Agencja dysponuje szczegółowymi informacjami, których nie można znaleźć w publicznie dostępnych danych. Agencja wie na przykład, że średni koszt jednego dnia pobytu pacjenta w szpitalu wynosił w analizowanych kategoriach od 1111 złotych 23 groszy do 2266 złotych 67 groszy. W publikowanych materiałach pokazuje różnice w kosztach na wykresach, ale nie przypisuje poszczególnych wartości do konkretnych, nazwanych świadczeniodawców.
Gdyby dane medyczno-kosztowe były jawne, transparentne, nawet w odpowiednio anonimowej formie, można byłoby sprawdzić, ile rzeczywiście kosztowało konkretne świadczenie i z czego składał się ten koszt. Można byłoby również porównać koszty leczenia w poszczególnych szpitalach z kwotami, które płaci za nie Narodowy Fundusz Zdrowia. Takie dane pozwoliłyby też sprawdzić, na jakich kosztach Agencja oparła poszczególne elementy proponowanych wycen.
Dziś nie ma publicznego dostępu do danych medyczno-kosztowych w formie pozwalającej przypisać konkretne koszty do konkretnych, nazwanych świadczeniodawców. Agencja publikuje wprawdzie wykaz placówek, których dane wykorzystała w analizie, ale nie pokazuje, jakie koszty przypisała poszczególnym placówkom.
Dlatego kieruję do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji konkretne pytanie: ilu świadczeniodawców zaproszono lub wezwano do przekazania danych dotyczących leczenia chorób układu oddechowego? Ilu z nich nie przekazało danych? Ilu przekazało informacje, które ostatecznie pominięto w analizie i w jaki sposób Agencja wybrała tych 42 świadczeniodawców, skoro takie świadczenia wykonuje znacznie więcej placówek?
Zapytam również, czy Agencja udostępni dane źródłowe wykorzystane do przygotowywania nowych wycen. Jeżeli nie można ich opublikować wraz z nazwami świadczeniodawców, zapytam, czy możliwe jest udostępnienie danych w formie całkowicie anonimowej, tak aby można było prześledzić strukturę kosztów bez ujawniania tożsamości poszczególnych placówek.
Wycena drenażu jamy opłucnowej wzrosła o ponad 291 procent, z 219 złotych do 858 złotych. Tymczasem poza Agencją nikt nie ma publicznego dostępu do danych źródłowych, które pozwoliłyby niezależnie sprawdzić, w jaki sposób koszty leczenia przełożyły się na nową wycenę. Nie pytam o to, czy nowa wycena jest słuszna. Pytam o przejrzystość całego procesu. Czy obywatele mogą zobaczyć dane, na podstawie których Agencja ustaliła nowe ceny leczenia, i sprawdzić, w jaki sposób zostały one wykorzystane.
Źródła:
Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, taryfikacja świadczeń z zakresu leczenia chorób układu oddechowego: drenaż jamy opłucnowej z 219 złotych do 858 złotych, nakłucie międzyżebrza z 225 do 588 złotych Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, dane medyczno-kosztowe: 29 598 świadczeń od 42 świadczeniodawców (7,4% świadczeń, 7,2% placówek), grupa D50: 1,71% świadczeń wykonanych w 2024 roku Specyfikacja danych medyczno-kosztowych Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji: 9 plików, identyfikator NRKS, plik PRHR
Źródło: https://ilenazdrowie.pl



