Publikacje

Europa w kleszczach Gazpromu

15 kwietnia 2022 /

Powrót supermocarstwa

Strategicznym geopolitycznym celem Rosji jest odzyskanie statusu supermocarstwa, utraconego po rozpadzie ZSRR. Pomóc w tym mają surowce energetyczne: ropa naftowa i przede wszystkim gaz ziemny. W „Strategii energetycznej Federacji Rosyjskiej do 2020 r.” z 28 sierpnia 2003 roku zostało zapisane wprost: „Strategicznymi celami rozwoju przemysłu gazowego są: […] zabezpieczenie politycznych interesów Rosji w Europie i w państwach sąsiedzkich, a także w regionie azjatyckim i Oceanu Spokojnego” . Wykonawcą tak rozumianej strategii politycznej jest kontrolowana przez Kreml spółka Gazprom.

Celem Gazpromu jest przejęcie pełnej kontroli nad wszystkimi ogniwami łańcucha dostaw gazu ziemnego do Europy z kierunku wschodniego. Najważniejsze zadania, jakie stawia przed sobą Gazprom, to budowa bezpośrednich połączeń Rosji z największymi odbiorcami surowca w Europie z pominięciem dotychczasowych państw tranzytowych, ograniczanie możliwości przesyłu surowca do Europy z innych niż rosyjski kierunków, w tym całkowita kontrola nad przesyłem gazu z kierunku wschodniego oraz uzyskanie bezpośredniego dostępu do rynków detalicznych w krajach UE poprzez przejmowanie właścicielskie sieci magistral przesyłowych i dystrybucyjnych.

Rosja w realizacji swoich celów w Europie korzysta z jednej strony z liberalizacji rynku gazu ziemnego w UE, z drugiej natomiast zamyka własny rynek dla zachodnich koncernów. Przykładowo 5 lipca 2006 roku, na wniosek deputowanych „Jednej Rosji”, izba niższa Zgromadzenia Federalnego Federacji Rosyjskiej przyjęła ustawę o eksporcie gazu, na mocy której Gazprom uzyskał wyłączne prawo do przesyłu gazu ziemnego na terenie Rosji oraz na jego eksport. Kreml faktycznie zamknął rodzimy rynek dla koncernów zagranicznych między innymi poprzez odmowę ratyfikacji Karty Energetycznej i Protokołu Tranzytowego, umożliwiających swobodny dostęp do rosyjskiej infrastruktury gazowej zainteresowanym firmom zagranicznym. Gazprom oferuje zachodnim firmom jedynie mniejszościowe udziały w spółkach gospodarujących złożami gazu ziemnego. Z jednej strony Rosja umożliwia realizację kosztownych inwestycji w obszarze poszukiwawczo-wydobywczym na własnym terytorium za pieniądze zagranicznych koncernów, potrzebuje bowiem zachodnich technologii. Z drugiej strony Gazprom w pełni kontroluje eksport surowca poza granice Federacji Rosyjskiej.

Równolegle w Rosji od kilku lat postępuje proces renacjonalizacji aktywów sektorów energetycznych, w tym sektora gazowego. Najprawdopodobniej działania te mają swoje oparcie teoretyczne w pracy doktorskiej Władimira Putina pt. „Planowanie strategiczne odtwarzania bazy mineralno-surowcowej regionu w warunkach kształtowania relacji rynkowych”, obronionej w 1997 roku w Instytucie Górnictwa na Uniwersytecie w Petersburgu. Według wyłożonej w tym dokumencie teorii tzw. narodowych liderów, państwowe koncerny energetyczne służyć mają do realizacji politycznych celów Rosji na rynku międzynarodowym, będąc w istocie reprezentantami interesów rosyjskiego państwa . Takie zadanie zostało wyznaczone Gazpromowi w Europie.

Kleszcze Nord Stream i South Stream

Pierwszym celem ekspansji Gazpromu w Europie jest budowa nowych gazociągów, omijających dotychczasowe kraje tranzytowe. Tak rozumiana dywersyfikacja rosyjskich szlaków eksportowych rosyjskiego gazu ma zapewnić Kremlowi bezpośredni dostęp do odbiorców na rynku zachodnioeuropejskim. Obecnie bowiem blisko 80 procent rosyjskiego surowca przesyłanego rocznie na rynek europejski transportowane jest za pośrednictwem gazociągów znajdujących się na terenie Ukrainy. Pierwszy z nich, tzw. Braterstwo, biegnie w kierunku Słowacji, gdzie rozgałęzia się na dwie nitki: do Węgier i Austrii oraz do Czech i Niemiec. Drugi gazociąg tranzytowy przebiega przez Ukrainę, Rumunię, Bułgarię na Bałkany i do Turcji. Pozostały wolumen rosyjskiego surowca trafia do UE gazociągiem jamalskim (przez Białoruś do Polski i Niemiec). Ostatnim szlakiem przesyłu rosyjskiego gazu jest wykorzystywany w niewielkim stopniu gazociąg Błękitny Potok na dnie Morza Czarnego, łączący Rosję z Turcją. Oficjalnie Rosjanie twierdzą, że w celu uniezależnienia się od krajów tranzytowych – przede wszystkim od Ukrainy, Białorusi i Polski – Gazprom wybuduje dwie nowe magistrale gazowe: na północy, po dnie Morza Bałtyckiego – Gazociąg Północny oraz na południu, po dnie Morza Czarnego – gazociąg South Stream. W praktyce Nord Stream powstaje jako element politycznego nacisku na Polskę, Ukrainę i Białoruś, a budowa South Stream’u jest realizowana po to, by nie powstał popierany przez Unię Europejską gazociąg Nabucco.

Gazociąg Północny jest częścią składową projektu Nord Stream. Nazwa projektu pochodzi od zarejestrowanej w szwajcarskim kantonie Zug spółki Nord Stream, w której Gazprom posiada 51 procent akcji, dwa niemieckie koncerny E.ON Ruhrgas i Wintershall Holding po 20 procent i holenderska spółka N.V. Nederlandse Gasunie – 9 procent akcji. Planowana długość Gazociągu Północnego po dnie Morza Bałtyckiego to 1220 kilometrów. Podwodna magistrala połączy okolice rosyjskiego miasta Wyborg z niemieckim wybrzeżem obok miejscowości Greiswald z ominięciem Białorusi i Polski. Inwestor informuje, że gazociąg o rocznej przepustowości 55 mld m3 kosztować będzie 7,4 mld euro. Budowa dwóch nitek gazociągu zostanie zakończona zgodnie z planem w 2012 roku . Integralną częścią projektu Nord Stream jest lądowy gazociąg OPAL, biegnący wzdłuż polsko-niemieckiej granicy, za pośrednictwem którego Rosja i Niemcy zamierzają dostarczać gaz ziemny do Polski. Gazprom już dziś usilnie zabiega przez swoich niemieckich partnerów o pozyskanie polskiej spółki PGNiG S.A. do projektów budowy tzw. interkonektorów (rurociągów łączących dwa systemy gazowe: Polski i Niemiec) . Gazociąg OPAL będzie połączony z gazociągami w Czechach i na Słowacji.  Na granicy austriacko-słowackiej w miejscowości Baumgarten północna magistrala Nord Stream połączyła się w tzw. hubie (miejsce handlu gazem, w którym zbiega się kilka gazociągów) z południową magistralą, będącą częścią lądową drugiego strategicznego projektu Gazpromu – South Stream. Gazprom posiada 50 procent akcji w spółce, która buduje hub w Baumgartem.

Po ukończeniu OPAL w gazociągach niemieckich, czeskich, słowackich oraz w austriackim hubie w Baumgarten będzie płynął rosyjski gaz. W przypadku uruchomienia Gazociągu Północnego istnieje więc duże prawdopodobieństwo wyłączenia gazociągu jamalskiego, co oznacza, że Polska, o ile nie zrealizuje swoich projektów dywersyfikacyjnych w sektorze gazu ziemnego, uwzględniających źródła inne niż wschodnie, zostanie zmuszona do zakupu drogiego rosyjskiego surowca na polsko-niemieckiej granicy, którego cena (oprócz kosztów wydobycia, transportu via Nord Stream i rosyjskiej marży) będzie uwzględniać wysokie niemieckie taryfy przesyłowe i niemiecką marżę.

W czerwcu 2007 roku Gazprom i włoski koncern ENI powołały spółkę South Stream, której zadaniem jest budowa 900-kilometrowego gazociągu po dnie Morza Czarnego. Gazociąg o przepustowości 30 mld m3 połączy bezpośrednio wybrzeża Rosji i Bułgarii. Gazprom planuje przesyłać południowym szlakiem przez Serbię lub Rumunię gaz ziemny na Węgry i do Austrii (I nitka) oraz do Grecji i do Włoch (II nitka). Południowa i północna magistrala gazowa, wypełnione rosyjskim gazem, zbiegną się  w austriackim Baumgarten.

W razie utrzymania monopolu Gazpromu na dostawy gazu ziemnego do państw UE z kierunku wschodniego dzięki projektom Nord Stream i South Stream Europa zostałaby trwale podzielona „kleszczami Gazpromu” na dwa obszary.

Pierwszy z tych obszarów, w skład którego wchodziłyby państwa Europy Środkowo-Wschodniej, byłby całkowicie uzależniony od dostaw rosyjskiego gazu ziemnego. Drugi obszar stanowiłyby państwa „starej” Unii Europejskiej między innymi Niemcy, Włochy, Francja, Holandia i Wielka Brytania. Na rynki tych państw Gazprom uzyskałby dostęp bez pośrednictwa Polski, Ukrainy i Białorusi. Stworzenie uzależnionej energetycznie od Federacji Rosyjskiej grupy państw w Europie umożliwiłoby Rosji poszerzenie swojej politycznej strefy wpływów. Rosja prowadzi aktywne działania na rzecz wzmacniania wizerunku Ukrainy i Białorusi jako niestabilnych politycznie krajów tranzytowych. Poparcie państw Europy zachodniej dla realizacji projektów Nord Stream i South Stream mają zwiększyć częste w ostatnich latach przerwy dostaw surowca do tych państw.

Odwiedź mój profil na Facebooku

Monopol na eksport wschodniego gazu

Drugim celem Gazpromu jest uzyskanie całkowitej kontroli nad wszystkimi szlakami przesyłu gazu ziemnego z kierunku wschodniego do Europy. Rosja buduje swoją geopolityczną pozycję nie tylko jako kraj-producent „błękitnego paliwa”, ale również jako kraj tranzytowy dostaw gazu ziemnego z Azji Centralnej i z regionu Morza Kaspijskiego. Za sprawą konsekwentnej aktywności w tym regionie Rosja umacnia swoją dominującą pozycję w tranzycie gazu turkmeńskiego i uzbeckiego, wiążąc te kraje długoterminowymi kontraktami. Największe potwierdzone złoża surowca w Azji Centralnej znajdują się bowiem w Uzbekistanie i w Turkmenistanie.

Solą w oku Gazpromu jest niezależna polityka surowcowo-tranzytowa Azerbejdżanu i Gruzji. Jedynym działającym obecnie niezależnym od Rosjan szlakiem przesyłowym gazu na rynek europejski jest gazociąg Baku–Tbilisi–Erzerum (BTE), którym blisko 9 mld m3 gazu przesyłane jest przez terytorium Turcji do Grecji. Docelowo azerski surowiec ma trafiać na rynek włoski po wybudowaniu łącznika między Grecją a Półwyspem Apenińskim. Kolejnym zagrożeniem dla monopolu Gazpromu jest realizacja popieranego przez Unię Europejską projektu Nabucco, którym do Europy może popłynąć surowiec irański lub kaspijski. Najbardziej niebezpieczna dla interesów rosyjskich byłaby sytuacja, w której Turkmenistan i Azerbejdżan porozumiałyby się co do budowy tzw. gazociągu transkaspijskiego, łączącego turkmeńskie i azerskie platformy wydobywcze na Morzu Kaspijskiem. Na rzecz tego ostatniego przedsięwzięcia od wielu lat usilnie lobbuje administracja amerykańska, ponieważ zainteresowana jest utworzeniem niezależnego od Rosji szlaku przesyłu turkmeńskiego gazu.

Kluczową rolę dla większości projektów dywersyfikacyjnych dostaw węglowodorów do Europy odgrywa obszar Gruzji. Gruzja jest swoistym oknem na świat dla tranzytu poza rosyjską kontrolą węglowodorów z regionu Morza Kaspijskiego. Przez ten kraj przebiega bowiem nie tylko gazociąg BTE, ale również niezależne od Kremla ropociągi Baku–Tbilisi–Ceyhan oraz Baku–Supsa, a także linia kolejowa do gruzińskich czarnomorskich terminali naftowych (Baku, Batumi, Kulevi, Sukhumi, Poti). Rosyjska agresja militarna na Gruzję dowodzi, że Moskwa nie zawaha się użyć sił wojskowych, by chronić swoje strategiczne geopolityczne interesy. Przejęcie politycznej kontroli nad Gruzją oznacza bowiem klęskę niezależnych od Rosji projektów dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego i ropy naftowej do Europy z regionu Morza Kaspijskiego.

Długoterminowe kontrakty i dostęp do rynku UE

Gazprom umiejętnie wykorzystuje obawy europejskich przywódców związane z rosnącym zapotrzebowaniem państw UE na gaz ziemny. Z jednej strony rosyjski monopolista wiąże zachodnich odbiorców długoterminowymi kontraktami na dostawy gazu. Z drugiej strony Gazprom w umowach gwarantuje sobie prawo dostępu do bezpośredniej sprzedaży surowca na rynku detalicznym, a nawet możliwość nabycia infrastruktury przesyłowo-magazynowej gazu ziemnego na terenie państw-odbiorców.

Tylko w latach 2006–2007 Gazprom zawarł kilka spektakularnych kontraktów długoterminowych. Niemiecki E.ON uzyskał gwarancję dostaw 20 mld m3 surowca rocznie w latach 2020–2035 oraz 4 mld m3 gazu ziemnego z Gazociągu Północnego w latach 2011–2036. Włoski ENI zawarł z Gazpromem kontrakt na dostawy 22 mld m3 gazu w latach 2017–2035, umożliwiając także spółkom powiązanym kapitałowo z Gazpromem wejście na rynek detaliczny Włoch w zamian za obietnicę zakupu udziałów w złożach surowca w Federacji Rosyjskiej. Francuski Gaz de France w latach 2012–2030 będzie odbierał od Rosjan 12 mld m3 surowca z opcją odbioru kolejnych 2,5 mld m3 z Gazociągu Północnego. Francuzi również dopuścili Gazprom na swój rynek detaliczny. Podobny kontrakt na odbiór 7 mld m3 gazu z opcją sprzedaży przez Gazprom surowca klientom detalicznym został zawarty w Austrii, a także w Danii, Czechach, Rumunii i Bułgarii .

Sprzedaż gazu odbiorcom końcowym Gazprom realizuje poprzez swoje spółki-córki (np. GMT Italia), joint ventures (np. niemiecki Wingas) albo poprzez spółki w sposób pośredni powiązane z rosyjskim monopolistą (np. węgierski Emfesz czy czeski Vemex). Wcześniej Gazprom uzyskał możliwość sprzedaży gazu na rynkach detalicznych państw bałtyckich, Finlandii i Niemiec. Choć ekspansja Gazpromu w obszarze infrastrukturalnym nie przyniosła jeszcze spektakularnych sukcesów, to rosyjski koncern posiada już aktywa spółek przesyłowych lub dystrybucyjnych w Niemczech, Polsce, Finlandii, Austrii oraz w krajach bałtyckich. Gazprom obecny jest również w segmencie magazynowania gazu ziemnego w Austrii i w Niemczech. Plany dotyczą także budowy magazynów na Łotwie, na Węgrzech, w Rumunii i Belgii. Zachodnie koncerny nie mają nawet co liczyć na podobne przywileje na terenie Federacji Rosyjskiej.

Polska „biała plama”

Na tle europejskiej mapy ekspansji Gazpromu „białą plamą” pozostaje wciąż Polska. Chociaż Gazprom jest obecny w naszym kraju (posiada 48 procent akcji spółki EuroPolGaz, będącej właścicielem polskiego odcinka rurociągu jamalskiego), to jednak nie posiada ani pełnej kontroli nad infrastrukturą przesyłową gazu ziemnego, ani nie uzyskał dostępu do sprzedaży surowca klientom przemysłowym i detalicznym na polskim rynku. Polska narażona jest jednak na dyktat Gazpromu, bo blisko 92 procent importowanego rocznie gazu ziemnego pochodzi z kierunku wschodniego.

W celu poprawy bezpieczeństwa energetycznego Polski konieczna jest realizacja dwóch projektów dywersyfikacyjnych. Pierwszym jest budowa terminalu do odbioru gazu skroplonego (LNG) w Świnoujściu, który umożliwi import statkami 2,5–7,5 mld m3 surowca z dowolnego miejsca na świecie. Drugim projektem jest budowa podmorskiego gazociągu Baltic Pipe, który połączy polski system przesyłowy z systemem duńskim, za pośrednictwem którego Polska będzie mogła odbierać 2,5–3 mld m3 gazu ziemnego z Norweskiego Szelfu Kontynentalnego.

Rosjanie konsekwentnie realizują na rynku polskim trzy strategiczne cele. Pierwszym z nich jest próba przejęcia za długi kontroli nad spółką EuroPol Gaz, ponieważ stawki przesyłowe polskim odcinkiem rurociągu jamalskiego należą do jednych z najniższych w Europie, a spółkę obciąża wysoki kredyt w banku zależnym od Gazpromu. Drugim celem Gazpromu jest uzyskanie bezpośredniego dostępu do polskiego klienta za pośrednic-twem podmiotów pośrednio powiązanych z rosyjskim monopolistą. Taką nieudaną próbę podjęła związana z Gazpromem węgierska spółka Emfesz, która w marcu 2006 roku zawarła kontrakt z Zakładami Azotowymi w Puławach na dostawy gazu. Emfesz nie mógł się wywiązać z kontraktu, ponieważ jako importer ponad 50 mln m3 gazu do Polski byłby zobowiązany do przechowywania rezerw gazu w magazynach, do których na terenie Polski nie uzyskał dostępu. Trzecim celem Gazpromu jest przekonanie strony polskiej do uczestnictwa w projekcie Nord Stream. Niestety, działania te przynoszą już pierwsze rezultaty. Obecny Zarząd PGNiG S.A. zapowiedział publicznie faktyczne przyłączenie się do projektu Nord Stream poprzez budowę interkonektora gazowego do Niemiec w okolicach Szczecina oraz budowę gazociągów na południu Polski, umożliwiających odbiór gazu za pośrednictwem czeskiego systemu przesyłowego z hubu w Baumgartem, kontrolowanego przez Gazprom .

Warto pamiętać, że polski rynek, ze względu na niewielkie zużycie gazu ziemnego w przeliczeniu na mieszkańca, jest jednak bardzo perspektywiczny. Barierą wejścia jest faktyczny monopol PGNiG S.A., który sprowadza się do sprzedaży polskim klientom gazu ziemnego po cenie będącej średnią ceną gazu wydobywanego w kraju i surowca importowanego. Ten monopol – w przypadku braku realnej dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego z innych kierunków niż wschodni – jest korzystny dla polskich odbiorców. Na tym etapie rozwoju rynku gazowego liberalizacja, czyli uwolnienie cen gazu – sprowadzanego tylko i wyłącznie z kierunku wschodniego – doprowadziłaby do kolosalnego wzrostu cen surowca. W takich warunkach, przy braku jakiejkolwiek poważnej alternatywy importu gazu, jedynym konkurentem PGNiG S.A. mógłby być Gazprom, który jest w stanie zaoferować swój surowiec po cenie niższej aniżeli cena gazu sprzedawana przez polską spółkę. Prawdziwa, a nie pozorna cenowa konkurencja będzie możliwa dopiero po zakończeniu realizacji polskich projektów dywersyfikacyjnych. W innym przypadku uwolnienie rynku cen gazu będzie oznaczało zielone światło dla ekspansji Gazpromu w Polsce.

źródło: Nowe Państwo

Tekst mojego autorstwa, który ukazał się w Nowym Państwie 1 marca 2008 r.

Udostępnij na social media

Moja działalność
polityczna, społeczna i ekspercka

Europa w kleszczach Gazpromu

Europa w kleszczach Gazpromu

Porozmawiajmy

Janusz Kowalski informuje, że świadcząc usługi korzysta z technologii przechowującej i uzyskującej dostęp do informacji w urządzeniu końcowym użytkownika, w szczególności z wykorzystaniem plików cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie.
zamknij