Aktualności

Gazeta Polska Codziennie: Za Fit for 55 zapłacimy wszyscy

20 stycznia 2022 /
Odwiedź mój profil na Facebooku

Treść wywiadu, który ukazał się 19 stycznia 2022 r. w Gazecie Polskiej Codziennie:

Według ujawnionego ostatnio raportu Banku Pekao SA forsowany przez Unię Europejską pakiet klimatyczny Fit for 55 będzie nas kosztował do 2030 r. ponad 527 mld euro. To kwota większa o 300 mld euro od sumy wszystkich bezpośrednich i pośrednich transferów z Unii Europejskiej dla Polski przewidzianych w tym okresie. Dziś o odpowiedzialnym za te straty tzw. pakiecie klimatycznym rozmawiamy z posłem Solidarnej Polski, Januszem Kowalskim.

Piotr Korycki: Od dłuższego czasu ceny energii rosną systematycznie, za co opozycja obwinia polski rząd. Tymczasem źródła tego procesu musimy szukać w Unii Europejskiej.

Janusz Kowalski: Unia Europejska doprowadziła do przerzucenia kosztów polityki klimatycznej na odbiorców końcowych energii, czyli na miliony polskich obywateli, na polskie rodziny, na polskie firmy. W Polsce 70 proc. energii elektrycznej i ciepła produkowanych jest z węgla. To wielki atut Polski, gwarantujący nam bezpieczeństwo energetyczne. Niestety UE walczy z węglem, by uzależnić nas od importu gazu z Nord Streamu i niemieckich technologii OZE.

Jak to działa?

Dla przykładu, koszt wytworzenia jednej megawatogodziny w Bełchatowie czy w Turowie to ok. 130–150 zł i mniej więcej do tej jednej megawatogodziny PGE – jako właściciel, jako producent energii elektrycznej – musi kupić na giełdzie w Lipsku czy Londynie w ramach unijnego systemu ETS uprawnienie do emisji jednej tony dwutlenku węgla. System ten, o konstrukcji parapodatku, ma zmuszać firmy do odejścia od węgla. To jest sztuczny podatek, który powoduje, że energia i ciepło są coraz droższe. W 2014 r. emisje CO2 kosztowały mniej więcej 4– 5 euro, czyli 20–25 zł. Dzisiaj kosztują 80–90 euro. To jest widoczne w cenniku czy w taryfach na energię elektryczną. Mniej więcej 59 proc. ceny finalnej energii elektrycznej dla każdego Polaka, dla polskiej rodziny stanowi właśnie ten podatek klimatyczny. On niestety będzie wzrastał z powodu zaostrzania celów klimatycznych, m.in. w grudniu 2020 r. zwiększono sztuczną presję na obniżenie emisji dwutlenku węgla z 40 do 55 proc. do 2030 r. To powoduje, że cena energii w Polsce w najbliższych latach będzie drastycznie rosła, gdyż przy kontynuowaniu obecnej polityki klimatycznej UE, w następnych latach podatek ten może stanowić w Polsce aż 90 proc. ceny energii. Prawdą jest, że nowy pakiet klimatyczny ma przynieść Polsce wyższe przychody, które mogą sięgnąć 220 mld euro z tytułu handlu uprawnieniami do emisji. Doliczyć też
trzeba przychody z unijnego Funduszu Odbudowy i wieloletnich ram finansowych UE. Mimo to jednak nadal pozostaje ogromna luka finansowa dotycząca kosztu realizacji przez Polskę Fit for 55, sięgająca ok. 300 mld euro do 2030 r. Ponadto pamiętajmy, że przychody państwa nie są przychodami firm energetycznych.

To jest koszt nie tylko dla odbiorców, lecz także dla firm.

Firmy tracą pieniądze, które mogły przeznaczyć np. na inwestycje. To też zaowocuje wzrostem cen. Od 1 stycznia 2013 r. całość kosztów uprawnień do emisji dwutlenku węgla jest przerzucana np. przez firmy energetyczne na odbiorców.

Rosną ceny nie tylko energii elektrycznej, ale i gazu…

UE wymyśliła sobie, że trzeba odejść od węgla. Jeśli chodzi o surowce i energię, w całej gospodarce jest pewna konkurencja. Gdy likwidujemy węgiel i atom, to w tę lukę coś musi wejść, coś musi ją wypełnić. Przemysł w części zaczął wykorzystywać gaz, wzrosło na niego ogólne zapotrzebowanie. W ten sposób w niebotycznym rozmiarze Unia Europejska uzależnia się całkowicie surowcowo od rosyjskiego gazu ziemnego. To jest typowy mechanizm rynkowy. Jeśli zwiększa się popyt, rosną ceny. W efekcie mamy dzisiaj to, co widzimy na wszystkich rynkach. Bankrutują firmy w Niemczech, w Czechach, w Holandii, we Francji, a nawet w będącej poza Unią Wielkiej Brytanii. Przedsiębiorstwa nie wytrzymują takich podwyżek cen gazu. Na tej szalonej unijnej polityce klimatycznej wygrywa tylko Gazprom i Władimir Putin.

Co w tej sytuacja powinna zrobić Polska?

Powinna o 180 stopni zrewidować politykę energetyczną. Pozostaje jednak pytanie, czy mając własne zasoby węgla i produkując energię głównie z węgla, chcemy uzależniać się od importowanego gazu. W 2040 r. tylko 10 proc. surowca do produkcji będzie pochodziło z Rzeczypospolitej. To oznacza ogromne niebezpieczeństwo dla Polski, gigantyczne koszty – zwrócił na to uwagę pan premier Jacek Sasin, który powołując się na raport Banku Pekao SA, wskazał, że realizacja Fit for 55 będzie nas to kosztowała do 2030 r. ponad 2 bln 440 mld zł. To oznacza, że każdy polski obywatel od niemowlaka do emeryta będzie musiał dołożyć do tej polityki 64 tys. zł. I to jest cena, którą dzisiaj płacimy w rachunkach za energię i ciepło. Będzie tylko gorzej i drożej. Dlatego Polska powinna w całości wypowiedzieć politykę klimatyczną UE, która hamuje rozwój Polski, prowadzi do ubóstwa energetycznego i surowcowo uzależnia nas od Rosji, a technologicznie od Niemiec i Chin.

Komu fizycznie płacimy za te uprawnienia?

Uprawnienia kupujemy na giełdzie, np. w Lipsku czy Londynie. Sprzedają je firmy, które je posiadają. Wiele niemieckich firm kupiło lata temu za bezcen te uprawnienia, a teraz nimi spekuluje. To normalny handel, podobnie jak handel akcjami. Na taki mechanizm zgodził się również rząd Donalda Tuska, a przed tym ostrzegały PiS i Solidarna Polska. Jestem w tej sprawie chyba najbardziej wiarygodny, ponieważ 19 lutego 2021 r. właśnie za postulat reformy EU ETS straciłem stanowisko wiceministra aktywów państwowych. Za to, że spotykałem się ze związkowcami w kopalni Bogatynia w Turowie. Przez 1,5 roku przekonywałem do tego, jak bardzo ważna jest reforma unijnego systemu handlu emisjami, ponieważ zgoda Polski w 2019 r. wymagała w mojej ocenie natychmiastowej reformy unijnego systemu handlu emisjami po to, aby ten system nie przygniótł polskiej gospodarki. No i dzisiaj mogę powiedzieć, wspieram pana premiera i wspieram polski rząd, bo chociaż po moim odwołaniu, to kilka miesięcy później wołanie o reformę unijnego systemu handlu emisjami jest jednym z najważniejszych, jak nie najważniejszym, postulatem gospodarczym Polski na forum Unii Europejskiej. To musi się stać, aby powstrzymać zieloną inflację, by powstrzymać wysokiej ceny energii i ciepła. Stąd m.in. przygotowana przeze mnie uchwała 9 grudnia 2021 r., przyjęta przez PiS przy sprzeciwie opozycji z PO, PSL i lewicy. Wzmocniliśmy tą uchwałą stanowisko polskiego premiera, który 16 grudnia walczył o zawieszenie i reformę unijnego systemu handlu emisjami na posiedzeniu Rady Europejskiej.

Przypomnę, że 10 stycznia Solidarna Polska przyjęła uchwałę ws. „wyjścia Polski z mechanizmów unijnej polityki klimatycznej i podjęcia działań na rzecz transformacji energetycznej zapewniającej bezpieczeństwo kraju”. Wezwaliśmy do wyjścia Polski z mechanizmów unijnej polityki klimatycznej, ze szczególnym uwzględnieniem unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS). Oczekuję również podjęcia działań na rzecz realizacji celów klimatycznych i transformacji energetycznej w sposób zapewniający bezpieczeństwo kraju, ochronę obywateli i gospodarki – zgodnie z art. 5 Konstytucji RP.

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij na social media

Porozmawiajmy

Janusz Kowalski informuje, że świadcząc usługi korzysta z technologii przechowującej i uzyskującej dostęp do informacji w urządzeniu końcowym użytkownika, w szczególności z wykorzystaniem plików cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie.
zamknij