Publikacje

Gazoport im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego

01 kwietnia 2022 /

Terminal do odbioru gazu skroplonego w Świnoujściu nie powstałby gdyby nie determinacja śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego w dążeniu do uniezależnienia Polski od rosyjskiego gazu

Kilka dni temu zachodniopomorscy parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości z Posłem Joachimem Brudzińskim na czele zaproponowali, aby terminal do odbioru gazu skroplonego w Świnoujściu (LNG – ang. Liquefied Natural Gas) nazwać imieniem śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Ta słuszna inicjatywa mogłaby być poparta również przez przedstawicieli innych ugrupowań politycznych oraz władze samorządowe np. Szczecina i Świnoujścia. To właśnie dziś 23 marca 2011 r. wmurowywany jest kamień węgielny pod budowę terminala do odbioru gazu skroplonego za pośrednictwem, którego już od 2014 r. Polska będzie mogła importować 5 mld metr. sześc. gazu. Warto zatem przypomnieć pierwszorzędną rolę, jako w sprawie budowy pierwszego polskiego gazoportu odegrał śp. Prezydent Lech Kaczyński oraz dni, w których zapadała decyzja o budowie pierwszego polskiego gazoportu i o jego lokalizacji w Świnoujściu. Znajomość historycznych wydarzeń lat 2005-2007 w pełni uzasadnia inicjatywę zachodniopomorskich parlamentarzystów.

Silne Pomorze Zachodnie

Jest sierpień 2005 r. W przeddzień objęcia sterów rządów przez PiS Lech Kaczyński z bratem Jarosławem wypoczywają z dala od mediów na Pomorzu Zachodnim. W czasie tego wypoczynku bracia odwiedzają również Świnoujście, przedmiotem ich rozmów jest m.in. dotychczasowa rządowa polityka w stosunku do Pomorza Zachodniego. Politycy PiS byli zgodni, że silne Pomorze Zachodnie jest polską racją stanu, a spójność i integralność Rzeczpospolitej wymaga podjęcia rzeczywistych działań wzmacniających Pomorze Zachodnie, które przez ostatnie dwie dekady było „odwracane” od Warszawy i traktowane, jako przysłowiowe miejsce wypoczynku dla bogatych Berlińczyków. Przekonanie o konieczności wzmocnienia w aspekcie społecznym, gospodarczym i komunikacyjnym Pomorza Zachodniego było podstawą wielu korzystnych dla Szczecina i Świnoujścia decyzji rządu PiS w latach 2005-2007  m.in. tej o budowie tunelu łączącego wyspę Uznam z wyspą Wolin w  Świnoujściu.

Warto w tym miejscu ujawnić jeden z mało znanych planów śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w stosunku do Pomorza Zachodniego. Prezydent Kaczyński w czasie wizyty w październiku 2008 r. w Międzyzdrojach w ramach obchodów 90-tej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości zadeklarował swoim współpracownikom, że w II kadencji swojej prezydentury rozważy pomysł utworzenia oficjalnej rezydencji Prezydenta RP na Pomorzu Zachodnim. Do tej koncepcji Prezydenta RP przekonywał poseł Joachim Brudziński, który odegrał również kluczową rolę w budowie ponadpartyjnego lobby parlamentarzystów i samorządowców Pomorza Zachodniego na rzecz budowy gazoportu w Świnoujściu. To jeden z tych pozytywnych przykładów, kiedy to ważna dla interesów gospodarczych Rzeczpospolitej sprawa zostaje wyjęta spoza jałowego politycznego sporu.

Odwiedź mój profil na Facebooku

Decyzja o budowie gazoportu 

22 maja 2006 r. Prezydent Lech Kaczyński zwołał posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, na której określono zalecenia dotyczące przygotowania warunków przystąpienia do inwestycji budowy gazoportu, określenia jego lokalizacji i zawarcia kontraktów zakupowych na surowiec. Konsekwencją ustaleń Rady Bezpieczeństwa Narodowego była przyjęta przez rząd PiS kilka dni później tj. 31 maja uchwała Rady Ministrów nr 77/2006 zobowiązująca Ministra Gospodarki do ustalenia warunków inwestycji, ustalenia lokalizacji, zawarcia kontraktów na dostawę gazu. Warto zauważyć, że Prezydent Kaczyński konstruktywnie wykorzystał prawo do zwołania posiedzenia Rady w istotnej dla interesów Rzeczpospolitej sprawie. Prezydent Kaczyński nie deprecjonował powagi Rady Bezpieczeństwa Narodowego w przeciwieństwie do Prezydenta Komorowskiego, który uczynił z tego ciała instrument pustych propagandowych spotkań kończących się skandalami jak ten z zaproszeniem w listopadzie 2010 r. na posiedzenie RBN, jako „eksperta od spraw wschodnich” przedstawiciela komunistycznego reżimu gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Tak, więc z historycznej perspektywy majowe posiedzenie RBN z 2006 r. dało faktycznie początek procesowi budowy gazoportu w Świnoujściu.

Już 15 grudnia 2006 r. zadecydowano, że terminal zostanie zlokalizowany w Świnoujściu, a kilkanaście tygodni później powołano spółkę celową do jego budowy pn. Polskie LNG. Prezydent Kaczyński, choć rodzinnie i emocjonalnie związany z Trójmiastem, wsparł decyzję rządu PiS zgodną z polską racją stanu o lokalizacji gazoportu na Pomorzu Zachodnim, a nie w Gdańsku. Jednym z podstawowych celów prezydentury Lecha Kaczyńskiego było, bowiem wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego Rzeczpospolitej. Środkiem do osiągnięcia tego celu była pilna realizacja projektów dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego i ropy naftowej do Polski. W centrum programu uniezależnienia się od dostaw rosyjskich węglowodorów znalazł się plan budowy gazoportu. We wrześniu 2007 r. czyli kilka tygodni przez utratą władzy gabinet Premiera Jarosława Kaczyńskiego podjął kolejną kluczową decyzję dla powodzenia realizacji projektu. Rząd ustanowił Program Wieloletniego 2008-2011, którego przedmiotem była budowa falochronu osłonowego dla portu zewnętrznego w Świnoujściu przez Urząd Morski w Szczecinie. Terminal miał zostać ukończony najpóźniej w 2012 r.

Jednakże w listopadzie 2007 r. władzę przejęła koalicja PO-PSL i z dnia na dzień projekt budowy gazoportu oraz wszystkie inne projekty dywersyfikacyjne zostały wstrzymane. Nowy Zarząd PGNiG na początku 2009 r. zadeklarował, że jego strategicznym celem jest powrót do budowy konkurencyjnego wobec projektu terminala połączenia gazowego z postenerdowskim systemem przesyłowym gazu ziemnego, który wypełniony jest… rosyjskim surowcem. Przez kilkanaście miesięcy Premier Donald Tusk, który dokonał gwałtownego prorosyjskiego zwrotu w polityce zagranicznej, był przekonywany do kontynuowania tego projektu m.in. przez byłego Pełnomocnika Rządu RP ds. Dywersyfikacji w latach 2005-2007 Piotra Naimskiego. Na szczęście dla interesów Polski skutecznie. Jednakże z dzisiejszej perspektywy widać, że jak wiele Polaków, którzy są nadal skazani na monopol Gazpromu i najdroższy gaz w Europie, kosztuje hamletyzacja Donalda Tuska w budowie gazoportu.  

Terminal ocalony

O tych wydarzeniach już dziś Donald Tusk nie chce pamiętać. W swoim propagandowym artykule w Gazecie Wyborczej z 12 marca 2011 r. pt. „Czego dokonaliśmy, co nam się nie udało” Donald Tusk pisze „[…] w Świnoujściu powstaje pierwszy polski gazoport. Szczególnie o tej inwestycji warto pamiętać: to właśnie rząd PO-PSL podjął pierwsze konkretne działania, by zwiększyć energetyczną niezależność naszego kraju, a więc i bezpieczeństwo każdego z nas.”  Oceniając dokonania rządu Tuska w latach 2007-2011 oczywiste jest, że teza o podjęciu działań przez koalicję PO-PSL na rzecz zwiększenia energetycznej niezależności Polski jest nie do obrony. Rząd Tuska faktycznie zdewastował politykę energetyczną państwa zapisaną we wciąż obowiązujących rządowych dokumentach dla sektora naftowego i gazowego przyjętych w 2007 r. przez gabinet Premiera Jarosława Kaczyńskiego. A już zacytowane powyżej słowa Donalda Tuska w kontekście przyjętej przez jego rząd jesienią 2010 r. niekorzystnej umowy gazowej z Rosją, która… zwiększa, a nie zmniejsza energetyczną zależność Polski od Kremla, brzmią po prostu niepoważnie. Jednakże, jeżeli jest coś za to można pochwalić Premiera Tuska to właśnie za kontynuowanie realizacji odziedziczonego po rządach PiS projektu dywersyfikacyjnego budowy terminala LNG w Świnoujściu. Blisko rok zajęła Donaldowi Tuskowi analiza czy budowę gazoportu należy kontynuować. Dopiero w sierpniu 2008 r. rząd Tuska uznał budowę gazoportu za strategiczny cel energetycznej polityki państwa. Wszystkie inne projekty dywersyfikacyjne tj. budowa interkonektora Baltic Pipe na dnie Morza Bałtyckiego łączącego polski i duński system przesyłowy gazu ziemnego czy projekt budowy korytarza do transportu ropy naftowej z regionu Morza Kaspijskiego pn. Odessa-Brody-Płock-Gdańsk, faktycznie zostały zamrożone. O tym już pisząc artykuł do Gazety Wyborczej Premier Tusk nie chce pamiętać.

Nowa Gdynia

Inicjatywa nazwania terminalu LNG imieniem Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego byłaby swoistym podziękowaniem mieszkańców Pomorza Zachodniego za jego wielki wkład z realizację tego historycznego projektu słusznie nazywanego „nową Gdynią”. Budowa gazoportu wraz falochronem osłaniającym port oraz rozbudowa systemu gazowego w Polsce Północno-Wschodniej, która ma zapewnić możliwość przesyłu gazu z gazoportu w głąb kraju, jest jedną z największych inwestycji infrastrukturalnych III Rzeczpospolitej. Nie tylko dla mieszkańców Pomorza Zachodniego, ale również dla wszystkich Polaków, projekt ten ma znaczenie cywilizacyjne, bowiem otwiera przed polską gospodarką i również polską polityką nowe możliwości. Wiadomo, że każdy sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Jednakże uczciwość faktograficzna wymaga poparcia tej inicjatywy, bowiem nie ulega żadnej wątpliwości, że bez determinacji śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego w prowadzeniu nowoczesnej polityki energetycznej projekt budowy pierwszego na polskim wybrzeżu gazo portu do dziś pozostawałby jedynie przedsięwzięciem planistycznym.

źródło: Nasz Dziennik

Tekst mojego autorstwa, który ukazał się w Naszym Dzienniku 23 marca 2011 r.

Udostępnij na social media

Porozmawiajmy

Janusz Kowalski informuje, że świadcząc usługi korzysta z technologii przechowującej i uzyskującej dostęp do informacji w urządzeniu końcowym użytkownika, w szczególności z wykorzystaniem plików cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie.
zamknij