Publikacje

Koniec marzeń o rurociągu Odessa-Brody-Płock-Gdańsk?

05 kwietnia 2022 /

Od trzech lat rząd Donalda Tuska robi wszystko, aby strategiczny dla
bezpieczeństwa energetycznego Polski projekt dostaw ropy naftowej z regionu
Morza Kaspijskiego pozostał tylko na papierze.

Polska uzależniona jest od dostaw surowców energetycznych z Rosji. Ponad 90
proc. importowanego gazu ziemnego stanowi surowiec sprowadzany z Rosji. Ponad 90
proc. ropy naftowej, którą zużywają polskie rafinerie w Płocku i w Gdańsku,
również jest pochodzenia rosyjskiego. Strategicznym celem niepodległego państwa
jest uniezależnienie energetyczne od dostaw z jednego kierunku. Środkiem do
osiągnięcia tego celu powinna być realizacja za wszelką cenę projektów
dywersyfikacji dostaw nośników energii, czyli budowa infrastruktury technicznej
do importu surowców energetycznych z innych aniżeli wschodni kierunków i źródeł.
Największy w ostatnim dwudziestoleciu program dywersyfikacji dostaw gazu
ziemnego i ropy naftowej do Polski został zainicjowany w latach 2005-2007 przez
rządy tworzone przez Prawo i Sprawiedliwość. Najważniejszym projektem z obszaru
dywersyfikacji dostaw ropy naftowej do Polski jest skutecznie wskrzeszony przez
śp. prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego projekt budowy korytarza do transportu
surowca z regionu Morza Kaspijskiego do Europy, zwany projektem Odessa – Brody –
Płock – Gdańsk. Realizacja tego projektu umożliwi nie tylko dostawy azerskiej
ropy naftowej dla PKN Orlen i Grupy Lotos, ale również pozwoli na import via
Gdańsk surowca do innych europejskich państw. Niestety, od listopada 2007 r.,
kiedy to Donald Tusk został premierem, przedsięwzięcie przedłużenia do Polski
rurociągu z Brodów do Adamowa stoi w martwym punkcie. Premier Tusk zmarnował już
ponad trzy lata potrzebne do dokończenia dywersyfikacji dostaw ropy naftowej do
Polski. Wiele wskazuje na to, że obecny szef rządu zakończy w 2011 r. swoje
urzędowanie od pogrzebania projektu Odessa – Brody – Płock – Gdańsk. Stanie się
tak za sprawą utraty szansy na 500 mln zł unijnego wsparcia dla budowy rurociągu
z Ukrainy do Polski.

Zagrożenie coraz bliżej
Prawie dokładnie w pierwszą rocznicę rządów PO – PSL, 1 grudnia 2008 r., premier
Władimir Putin podpisał rozporządzenie o budowie drugiej nitki Bałtyckiego
Systemu Rurociągowego, zwanego BTS-2. Dzięki temu systemowi rurociągów Rosja
będzie mogła eksportować ropę naftową, wykorzystując własne terytorium i swoje
terminale naftowe. Strategicznym celem Rosji jest ograniczenie zależności
eksportu ropy naftowej od państw tranzytowych, a dokładnie od Białorusi i
Polski. Choć BTS-2 ma być ukończony już w 2011 r., myliłby się ten, kto
spodziewa się polskiej reakcji na rosyjską politykę. Od listopada 2007 r. do
dziś rząd PO – PSL nie zrobił kompletnie nic, aby wzmocnić polskie
bezpieczeństwo energetyczne w obszarze dostaw ropy naftowej do polskich
rafinerii. Obecna polska polityka bezpieczeństwa energetycznego opiera się na
naiwnej wierze w to, że Rosjanie w przyszłości nie przerwą dostaw ropy naftowej
do Polski. Zagrożenie przerwania dostaw ropy naftowej do polskich rafinerii z
kierunku wschodniego ropociągiem Przyjaźń jest jednak jak najbardziej realne.
Nie tak dawno Rosjanie bez żadnego powodu wstrzymali dostawy surowca do Czech, a
cztery lata temu, w styczniu 2007 r., na kilka dni został zakręcony kurek z ropą
dla polskich rafinerii. Warto pamiętać, że drogą lądową przez Polskę
zaopatrywane są także dwie rafinerie niemieckie położone na obszarze byłej NRD.
W przypadku konieczności zapewnienia drogą morską dostaw ropy naftowej dla
rafinerii w Gdańsku i Płocku, bez koniecznych inwestycji w logistykę naftową,
nie jest możliwe jednoczesne zagwarantowanie dostaw surowca niemieckich
rafinerii. Oznacza to utratę pokaźnych przychodów dla właściciela polskiej sieci
rurociągów do transportu ropy naftowej spółki PERN Przyjaźń z Płocka. Ponadto
nie jest również prawdą, że na wypadek przerwania przez Rosję dostaw ropy
naftowej lądem gdański terminal naftowy Naftoport będzie w stanie w każdej
sytuacji płynnie zaopatrywać polskie rafinerie w surowiec, pomimo możliwości
przyjęcia rocznie „z morza” 34 mln ton ropy naftowej. W przypadku konieczności
importu różnych gatunków ropy naftowej z różnych kierunków na polskim wybrzeżu
nie będzie wystarczającej ilości magazynów na ropę naftową umożliwiających jej
składowanie przed dalszym transportem w głąb kraju. Różnych gatunków ropy
naftowej nie można bowiem ze sobą mieszać. Opieranie bezpieczeństwa naftowego
40-milionowego państwa na jednym terminalu naftowym jest bardzo ryzykowne.
Jakikolwiek atak terrorystyczny na gdański Naftoport, w sytuacji braku
jakichkolwiek alternatywnych dróg importu ropy naftowej do Polski, spowoduje
niewyobrażalny kryzys paliwowy polskiej gospodarki. Bezpieczeństwo państwa
wymaga opracowania planu na wypadek właśnie takich skrajnych scenariuszy, które
nawet w sytuacji pokoju są przecież możliwe. Niestety, nie działania Rosji, ale
polityka energetyczna premiera Tuska, a właściwie jej brak, stanowi dziś
największe zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Polski.

Odwiedź mój profil na Facebooku

Demontaż strategii naftowej
Warto przypomnieć, że rząd premiera Jarosława Kaczyńskiego przyjął w lutym 2007
r. strategię rządową dla sektora naftowego. W tym dokumencie zapisany został
plan wzmocnienia polskiego sektora naftowego oraz koniecznego dla zapewnienia
bezpieczeństwa energetycznego Polski rozwoju krajowej logistyki paliwowej w
postaci budowy na terenie kraju nowych rurociągów i magazynów na ropę naftową i
paliwa. Choć teoretycznie strategia ta nadal obowiązuje, to praktycznie zostały
z niej strzępy. W powszechnej opinii ekspertów sektora naftowego, rząd PO – PSL
nie realizuje żadnej strategii, polityki czy jakiegokolwiek planu dotyczącego
polskiego sektora naftowego. Wstrzymane zostały wszystkie najważniejsze projekty
rozpoczęte w 2007 r. dotyczące logistyki naftowej. Po trzech latach rządów PO –
PSL nadal nie podjęto decyzji o budowie bazy magazynowej na ropę naftową i
paliwa w pobliżu gdańskiego Naftoportu. W sytuacji konieczności zaopatrywania
polskich rafinerii „z morza” brak tej bazy może zagrozić płynności dostaw ropy
naftowej. Bez żadnego powodu wstrzymano projekt budowy w gminie Kosakowo koło
Gdyni magazynów na ropę naftową i olej napędowy w podziemnych kawernach. Ta
ostatnia inwestycja jest szczególnie istotna dla bezpieczeństwa państwa na
wypadek jakiegokolwiek kryzysu paliwowego czy działań militarnych. W 2010 r.
sprzedano na Giełdzie Papierów Wartościowych 11 proc. akcji Grupy Lotos.
Osłabienie zaangażowania Skarbu Państwa w Grupie Lotos znacznie komplikuje
projekcje stworzenia w przyszłości polskiego narodowego koncernu
naftowo-gazowego. Podobnie jak z Grupą Lotos postąpiono z gazową spółką, czyli
PGNiG, w której akcjonariat Skarbu Państwa za rządów PO spadł poniżej 75
procent. Być może właśnie celem tych działań było osłabienie polskich spółek
energetycznych. Niestety, rząd Donalda Tuska podjął również decyzję o całkowitej
sprzedaży Grupy Lotos w ramach tzw. budżetowej prywatyzacji. Gdańska rafineria
jest jedną z najnowocześniejszych tego typu instalacji na świecie. Istnieje
ogromne ryzyko, że Rafinerię Gdańską przejmą Rosjanie, co w ostateczności kilka
lat później doprowadzi do wrogiego przejęcia również PKN Orlen. Przykłady
demontażu obowiązującej strategii dla sektora naftowego niestety można mnożyć.

Energetyczna ofensywa
Świętej pamięci Lech Kaczyński jako prezydent RP skutecznie doprowadził w 2007
r. do reaktywacji projektu budowy korytarza do transportu ropy naftowej z
regionu Morza Kaspijskiego do Europy via Gdańsk. Z inicjatywy prezydenta w maju
2007 r. w Krakowie odbył się zakończony sukcesem szczyt energetyczny z udziałem
prezydentów Azerbejdżanu, Gruzji, Ukrainy i Litwy oraz przedstawiciela
Kazachstanu. Kontynuacją krakowskiego spotkania był październikowy szczyt
energetyczny w Wilnie, na którym została podpisana między Polską, Litwą,
Ukrainą, Gruzją i Azerbejdżanem umowa w sprawie dokończenia projektu Odessa –
Brody – Płock – Gdańsk. Realizacja tego projektu umożliwiłaby transport z
Azerbejdżanu ropy naftowej przez Gruzję, później tankowcami przez Morze Czarne
do ukraińskiego terminalu naftowego, a następnie ropociągiem do Brodów i Adamowa
na granicy polsko-białoruskiej, a potem do Płocka i Gdańska na rynki innych
państw w Unii Europejskiej. Wielkim sukcesem dyplomatycznym prezydenta
Kaczyńskiego, co potwierdziły informacje ujawnione chociażby przez WikiLeaks,
było zagwarantowanie przez Azerbejdżan dostaw 9 mln ton surowca rocznie do
projektu Odessa – Brody – Płock – Gdańsk. Nie ulega żadnej wątpliwości, że po
uruchomieniu dostaw ropy azerskiej do Polski z naszego korytarza transportu
surowca do Europy skorzystałby również Kazachstan. Problemem dla Kazachstanu,
którego wydobycie krajowe gwałtownie rośnie, jest uzależnienie od rosyjskich
dróg eksportu ropy naftowej. Kazachstan jest zainteresowany strategiczną
dywersyfikacją dróg transportu swojego surowca na europejski i światowy rynek.
Na dzień dzisiejszy brakuje 300-kilometrowego lądowego połączenia rurociągowego
między ukraińskimi Brodami a polskim Adamowem. Projekt Odessa – Brody – Płock –
Gdańsk, który zapewni alternatywne wobec rosyjskich dostawy ropy naftowej dla
polskich rafinerii, od lat wspiera Komisja Europejska. Gdyby w 2007 r. nie upadł
rząd premiera Kaczyńskiego, 300-kilometrowy rurociąg łączący Brody z Adamowem
już dawno byłby wybudowany. Tym bardziej że projekt ten znalazł się na liście
inwestycji dofinansowywanych kwotą 500 mln zł przez Unię Europejską. Niestety,
rząd premiera Kaczyńskiego upadł, a wraz z nim większość projektów
infrastrukturalnych uniezależniających Polskę od surowców energetycznych ze
wschodu.

Tusk hamuje dywersyfikację
Nie jest tajemnicą, że jednym z powodów, dla którego Donald Tusk zablokował na
kilka lat projekt Odessa – Brody – Płock – Gdańsk, była zwykła ludzka i
polityczna małostkowość. Tusk, marzący o prezydenturze kraju, za wszelką cenę
nie chciał, aby prezydent Lech Kaczyński zakończył sukcesem swoją ofensywę na
polu „energetycznej dyplomacji”. Sukces prezydenta Kaczyńskiego na szczytach
energetycznych w Krakowie i w Wilnie w 2007 r., który w kilkanaście miesięcy
zbudował międzypaństwowe porozumienie na rzecz projektu Odessa – Brody – Płock –
Gdańsk, był realnym zaprzeczeniem forsowanej przez „przemysł pogardy” tezy o
nieskuteczności działań prezydenta Kaczyńskiego w polityce zagranicznej. W
czasie rosyjskiej agresji militarnej na Gruzję prezydent Kaczyński bronił nie
tylko niepodległości Gruzji, ale również żywotnych interesów Rzeczypospolitej i
Europy. Polska i Unia Europejska zainteresowane są bowiem uruchomieniem dostaw
surowców energetycznych z regionu Morza Kaspijskiego niezależnym od Rosji
szlakiem, który wiedzie właśnie przez Gruzję. Innymi słowy, Donald Tusk
poświęcił interes Polski i bezpieczeństwo energetyczne własnego państwa na
ołtarzu absurdalnej wojny z prezydentem Kaczyńskim. Przez pierwsze kilkanaście
miesięcy rządów Tuska jedynym celem władz PERN Przyjaźń było odwołanie polskiego
przedstawiciela z funkcji prezesa spółki Sarmatia, co w końcu się udało. Realne
działania na rzecz dokończenia dywersyfikacji dostaw ropy naftowej dla polskich
rafinerii i wzmocnienie statusu Polski jako państwa, przez które przesyła się
ropę naftową do Europy, zastąpiły… puste działania propagandowe. Z wielką
pompą Zarząd PERN Przyjaźń podpisał we wrześniu 2009 r. w płockim teatrze, jak
za starych dobrych czasów, memorandum z Kompanią Transportu Ropy Naftowej
Transnieft „o wzajemnym zrozumieniu i współpracy w zakresie wymiany informacji”.
Tymczasem inne państwa, zgodnie z własnymi interesami, konsekwentnie dążyły do
uruchomienia dostaw azerskiej ropy naftowej za pośrednictwem ropociągu Odessa –
Brody. Choć PKN Orlen mający na Litwie swoją rafinerię milczy, to warto
odnotować, że w tym miesiącu Litwa oficjalnie zadeklarowała, że byłaby
zainteresowana odbiorem ropy naftowej, gdyby rurociąg został przedłużony do
Polski. Tymczasem kilkanaście dni temu ukraiński państwowy operator systemów
przesyłu ropy naftowej Ukrtransnafta rozpoczął napełnianie ropociągu Odessa –
Brody azerską ropą naftową, która popłynie we właściwym, czyli zachodnim
kierunku. Do białoruskiej rafinerii w Mozyrzu będą rocznie dostarczane 4 mln ton
ropy naftowej. W październiku 2010 r. Białoruś zawarła z Wenezuelą porozumienie,
na mocy którego do 2013 r. Białoruś zakupi 30 mln ton surowca. Wenezuela
podpisała z Azerbejdżanem kontrakt, na mocy którego azerski SOCAR zaopatrzy w
ropę białoruską rafinerię, a wenezuelski PdVSA zrealizuje dla USA kontrakty
azerskie. Podczas niedawnej wizyty w Polsce prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz
z ubolewaniem stwierdził, że Polska na razie nie bierze udziału w tym projekcie
dywersyfikacji dostaw ropy naftowej, choć surowiec niedługo ma szanse popłynąć
nie tylko na Białoruś, ale także na Litwę i Łotwę. W konsekwencji SOCAR, który
już w tym roku uruchomi na Ukrainie kilkadziesiąt stacji benzynowych, rozważy
budowę na Ukrainie własnej nowoczesnej rafinerii. Ukraina będzie kupowała co
najmniej 3 mln ton azerskiej ropy naftowej rocznie.
Tak więc ropa azerska, zamiast trafiać do polskich rafinerii, transportowana
będzie od tego roku do rafinerii białoruskich. Ukraina z tego partnerstwa,
wypracowanego w dużej mierze przez prezydenta Kaczyńskiego, również potrafi
skorzystać, przyciągając inwestycje azerskiego SOCAR. Trzy lata od szczytu
energetycznego w Wilnie polski rząd stać jedynie na dyplomatyczne deklaracje. W
listopadzie 2010 r. minister gospodarki Waldemar Pawlak, ustawowo odpowiedzialny
za bezpieczeństwo energetyczne, podczas wizyty w Azerbejdżanie zadeklarował, że
Polska wciąż jest zainteresowana projektem Odessa – Brody – Płock – Gdańsk.
Rosjanie w tym czasie wybudowali kilkaset kilometrów ropociągu BTS-2, a polski
rząd swoim nieróbstwem marnuje cywilizacyjną szansę dywersyfikacji dostaw ropy
naftowej dla Polski i Europy z pominięciem Rosji.

Stracona szansa
Wzmacnianie rosyjskiego monopolu w dostawach ropy naftowej dla polskich
rafinerii wpisuje się w ślepą i groźną dla niepodległości Polski politykę
premiera Tuska budowania strategicznego sojuszu z Rosją. Warto zadać pytanie, do
czego doprowadzi jawna obstrukcja rządu Donalda Tuska projektu Odessa – Brody –
Płock – Gdańsk, którego ramy zostały wypracowane w październiku 2007 roku. W
2011 r. PERN Przyjaźń musi wystąpić z formalnym wnioskiem o dofinansowanie z UE
budowy rurociągu łączącego Adamowo z Płockiem. Jeżeli takiego wniosku nie złoży,
przepadnie 500 mln zł dofinansowania, a tym samym ten ważny dla Polski projekt
dywersyfikacji dostaw ropy naftowej. Zostało bardzo niewiele czasu na uratowanie
projektu budowy ropociągu z Ukrainy do Polski. Tym bardziej że kilka tygodni
temu prezes Zarządu PERN Przyjaźń Robert Soszyński jasno zadeklarował, że
projekt Odessa – Brody – Płock – Gdańsk… nie jest biznesowo opłacalny.
Deklarację szefa strategicznej dla bezpieczeństwa energetycznego spółki należy
traktować jako realizację oficjalnej polityki rządu Donalda Tuska.
Tymczasem polska opinia publiczna karmiona jest rządową propagandą. W związku z
tym, że 1 lipca 2011 r. Polska obejmie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej,
rząd Donalda Tuska zapewnia już dziś, że priorytetem polskiej prezydencji
będzie… bezpieczeństwo energetyczne. O zgrozo! Takie plany głosi rząd Donalda
Tuska, który czwarty rok skutecznie blokuje dywersyfikację dostaw ropy naftowej
do rafinerii na terytorium własnego państwa. O bezpieczeństwo energetyczne
Europy chce walczyć polityk, który w 2010 r., wbrew interesom Polski, a nawet
opinii Komisji Europejskiej, wzmocnił monopol Gazpromu w dostawach gazu ziemnego
dla polskiej gospodarki. Niestety, to nie jest ponury żart, ale smutna
rzeczywistość. Jedyną szansą na dokończenie realizacji projektu Odessa – Brody –
Płock – Gdańsk jest zmiana jesienią rządu Donalda Tuska, który w najnowszej
historii Polski zapisze się jako wielki „hamulcowy” polskich marzeń o
dywersyfikacji dostaw nośników energii.

źródło: Nasz Dziennik

Tekst mojego autorstwa, który ukazał się w Naszym Dzienniku 22 lutego 2011 r.

Udostępnij na social media

Moja działalność
polityczna, społeczna i ekspercka

Galeria

Luka EU ETS

Reforma KSH

Opolskie

Moje raporty

Media

Porozmawiajmy

Janusz Kowalski informuje, że świadcząc usługi korzysta z technologii przechowującej i uzyskującej dostęp do informacji w urządzeniu końcowym użytkownika, w szczególności z wykorzystaniem plików cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie.
zamknij