Publikacje

Łupki przeciw Jamałowi

07 kwietnia 2022 /

Przyjęcie ustawy łupkowej oraz uruchomienie wydobycia gazu łupkowego na skalę przemysłową umożliwi Polsce uwolnienie się od niekorzystnych umów jamalskich i uniezależnienie się od rosyjskiego gazu. Niestety dla Polski, a ku zadowoleniu Kremla, na przeszkodzie stoi chaos kompetencyjny w rządowej administracji.

Polska powinna być zainteresowana transferem sprawdzonych amerykańskich i kanadyjskich technologii umożliwiających wydobycie na skalę przemysłową gazu niekonwencjonalnego, ponieważ struktura geologiczna polskiego terytorium jest bardzo podobna do tej za oceanem. Bezpośrednią konsekwencją rewolucji łupkowej za oceanem jest m.in. to, że USA stały się eksporterem, a nie importerem błękitnego paliwa. Jeżeli Polska chce wykorzystać swoją szansę uniezależnienia się od rosyjskiego gazu, jaką jest także możliwość wydobywania za kilka lat na skalę przemysłową 2–3 mld m sześc. gazu łupkowego, proces ten musi być natychmiast przyspieszony.

Na złość PiS-owi

Jednym z głównych powodów paraliżu rządowej administracji, niezdolnej do nadania koniecznej dynamiki projektowi wydobycia gazu łupkowego, jest widoczny gołym okiem chaos kompetencyjny w obszarze zarządzania sprawami energii. Od dwóch lat premier Donald Tusk nie potrafi przedłożyć Sejmowi rządowego projektu ustawy, która ustanowi transparentne i jednakowe zasady dla wszystkich inwestorów zainteresowanych wydobyciem gazu łupkowego w Polsce. Tymczasem marszałek sejmu Ewa Kopacz z PO blokuje odpowiadający na te potrzeby projekt klubu parlamentarnego PiS autorstwa byłego wiceministra gospodarki Piotra Naimskiego. Dzieje się tak, mimo że między rządem a PiS panuje zgoda, żegovernment take, czyli udział państwa z zysku brutto z wydobycia gazu łupkowego, ma wynosić 40 proc.

Przyjęta przez rząd kierunkowa decyzja o utworzeniu niepodlegającej prywatyzacji strategicznej spółki skarbu państwa, pod nazwą Narodowy Operator Kopalin Energetycznych, jest rozwiązaniem optymalnym na polskie warunki. Zadaniem NOKE byłoby tworzenie spółek z zewnętrznymi inwestorami, zajmujących się wydobyciem gazu łupkowego, dzięki temu państwo kontrolowałoby narodowe zasoby gazu, czerpiąc z tego równocześnie korzyści finansowe, które mogłyby np. zasilić międzypokoleniowy fundusz emerytalny.

Oczywiście niezmiernie istotne są szczegółowe rozwiązania legislacyjne, co do których powinna już dawno toczyć się dyskusja w komisjach sejmowych. Niestety, blokada parlamentarna Platformy projektu PiS przy jednoczesnej ślamazarności rządu w przedłożeniu własnego projektu ustawy sprawia, że pilnie potrzebna dla inwestorów ustawa nie może zostać w Polsce uchwalona. A właśnie brak jasnych regulacji prawno-podatkowych dla kilkudziesięcioletnich inwestycji uniemożliwia dziś podjęcie przez wielu inwestorów wiążących biznesowych decyzji. Oczywiście najbardziej z takiego obrotu sprawy zadowolony jest Kreml, który za wszelką cenę chce utrzymać polityczne uzależnienie Rzeczypospolitej od dostaw rosyjskiego gazu.

Dlatego w interesie polskich spółek energetycznych jest współpraca z firmami zza oceanu, dysponującymi odpowiednimi technologiami oraz kapitałem. Na tej współpracy polskie firmy, inżynierowie i naukowcy mogą tylko skorzystać. Pamiętać wszakże należy o tym, że Amerykanie przede wszystkim bezwzględnie dbają o własne interesy i niewykluczone, iż mogą być zainteresowani czasowym opóźnianiem wydobycia gazu łupkowego w Polsce. Tezę tę uzasadniają amerykańskie plany eksportu własnego gazu łupkowego na rynek europejski, m.in. z wykorzystaniem budowanego terminalu do odbioru skroplonego gazu w Świnoujściu.

Odwiedź mój profil na Facebooku

Zmarnowane koncesje

W pierwszej kadencji rząd Donalda Tuska mało roztropnie udzielił kilkudziesięciu koncesji podmiotom, które nie dysponowały żadnym kapitałem i których jedynym celem było odsprzedanie w późniejszym czasie swoich projektów realnym inwestorom gazowym. W efekcie duża część koncesji jest martwa, gdyż otrzymały je spółki niewiarygodne, które nigdy nie chciały podjąć kosztochłonnych poszukiwań. Z tego m.in. powodu wiele firm z nieczystymi zamiarami, ale posiadających koncesje poszukiwawcze, przy chęci ich zbycia straci na zmianie trybu koncesyjnego.

Dlatego od kilku miesięcy prowadzona jest w niektórych mediach przemyślana kampania PR-owa, której celem jest opóźnienie przyjęcia ustawy łupkowej… pod płaszczykiem ochrony amerykańskich inwestycji. Głośna afera korupcyjna związana z postawieniem zarzutów urzędnikom administracji centralnej, którzy pomagali uzyskiwać w tamtym okresie koncesje, jest kolejnym dowodem na to, jak bardzo potrzebne jest pilne przyjęcie tej ustawy.

Kolejnym problemem rządu jest zakwestionowanie przez Trybunał Sprawiedliwości UE udzielania w trybie bezprzetargowym – przede wszystkim w latach 2007–2011
– koncesji poszukiwawczych, co w perspektywie kilku najbliższych miesięcy może się zakończyć dużym zamieszaniem prawnym. Gabinet Tuska musi znaleźć rozwiązanie stworzonego przez siebie problemu, tak aby uniknąć skandali związanych z unieważnieniem wadliwie udzielonych, zdaniem trybunału, koncesji oraz w konsekwencji procesów o zasądzenie odszkodowania na rzecz firm, które mogłyby te koncesje utracić. Tak czy inaczej to właśnie ustawa łupkowa pozwoli wyeliminować te patologie, umożliwiając państwu zbudowanie rzeczywistego systemu kontroli nad własnymi zasobami geologicznymi. Najprawdopodobniej brak regulacji prawnych oraz zmiany strategii biznesowej to rzeczywisty powód szeroko komentowanego w mediach wycofania się z projektów wydobywczych kilku firm.

Kto korzysta na opóźnieniach

Bezpośrednim beneficjentem rządowych opóźnień jest Kreml. Rosjanie mają świadomość zmieniających się reguł na międzynarodowym rynku gazu i odchodzenia przez dotychczasowych odbiorców od długoterminowych kontraktów. Nawet niemiecki E.ON zaczął analizować możliwość zerwania części swoich umów z Gazpromem. Z kolei już w 2010 r. przy okazji negocjacji kontraktu jamalskiego polski rząd w osobie Waldemara Pawlaka zaakceptował żądania Rosjan i wydłużył obowiązywanie kontraktu jamalskiego z 2022 do 2037 r., co w oczywisty sposób było wyprzedzającym uderzeniem w polskie ambicje łupkowe. Warto o tym pamiętać, ponieważ za chwilę niektórzy polscy politycy znów zaczną lobbować za wydłużeniem kontraktu jamalskiego z „wiarygodnym rosyjskim partnerem”.

Dlatego też wiercenia i rozpoznanie złóż węglowodorów powinny się odbywać możliwie szybko, tak aby zdążyć przed 2019 r., kiedy zakończy się kontrakt na przesył przez terytoriom Polski blisko 27 mld m sześc. błękitnego paliwa gazociągiem jamalskim do zachodnich klientów Gazpromu. Jeżeli do tego czasu w Polsce nie będzie wydobywany gaz łupkowy, Rosjanie z łatwością przeforsują kolejną niekorzystną wersję kontraktu jamalskiego na dostawy gazu.

Jeżeli rząd Donalda Tuska wciąż będzie opóźniał przyjęcie ustawy łupkowej, to nie tylko będziemy czytali hurraoptymistyczne artykuły w rosyjskiej prasie wieszczące dużymi nagłówkami, że w Polsce nie ma gazu niekonwencjonalnego, lecz przede wszystkim zmarnujemy realną szansę na uniezależnienie Rzeczypospolitej od rosyjskiego surowca.

źródło: Gazeta Polska

Tekst mojego autorstwa, który ukazał się w Gazecie Polskiej 13 sierpnia 2013 r.

Udostępnij na social media

Moja działalność
polityczna, społeczna i ekspercka

Łupki przeciw Jamałowi

Łupki przeciw Jamałowi

Porozmawiajmy

Janusz Kowalski informuje, że świadcząc usługi korzysta z technologii przechowującej i uzyskującej dostęp do informacji w urządzeniu końcowym użytkownika, w szczególności z wykorzystaniem plików cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie.
zamknij