Publikacje

Odtajnić gazowy raport NIK

05 kwietnia 2022 /

Od ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego zależy to, czy polska opinia publiczna pozna wreszcie kulisy polsko-rosyjskich negocjacji gazowych w latach 2009–2010, zakończonych niekorzystną dla nas umową jamalską, w których Polskę reprezentował Waldemar Pawlak.

Na początku listopada prezes Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski zwrócił się z wnioskiem do ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego o odtajnienie całości raportu NIK dotyczącego polsko-rosyjskich negocjacji gazowych z lat 2006–2011. Do tego, by opinia publiczna poznała kulisy negocjacji, których skutkiem było podpisanie przez gabinet Donalda Tuska niekorzystnej dla Polski umowy jamalskiej z Kremlem w październiku 2010 r., konieczna jest zgoda ministra gospodarki, prawnego dysponenta wiedzy zawartej w tej części raportu.

Zaskakujące uderzenie z NIK

Ten ruch Kwiatkowskiego, byłego polityka PO, jest być może słodką zemstą na Donaldzie Tusku za upokorzenie polityczne z jesieni 2011 r. Wtedy to Tusk ministrem sprawiedliwości w nowej kadencji uczynił Jarosława Gowina, a nie Kwiatkowskiego, który pełnił tę funkcję od lutego 2009 r.

Kwiatkowski zapewne dziś liczy, że – w wypadku powtórnego zwycięstwa Bronisława Komorowskiego w wyborach w 2015 r. – on sam w 2020 r. będzie mógł powalczyć o prezydenturę państwa z pozycji „niezależnego” prezesa NIK i byłego ministra sprawiedliwości, kopiując w ten sposób drogę służby publicznej Lecha Kaczyńskiego. Budowę swojej nowej pozycji publicznej zaczął więc od włożenia kija w szprychy koalicji PO-PSL. Po roku od zakończenia działań Najwyższej Izby Kontroli zdecydował się na ujawnienie części pokontrolnego raportu ws. umów gazowych z Rosją. Zgodnie z zasadą, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, argumentując powody swojej decyzji, nagle przypomniał sobie, że Polska musi„mieć alternatywne źródła, z których będziemy mogli pozyskiwać gaz, czyli jak najszybciej dokończyć taką inwestycję, jak terminal LNG, czyli skroplonego gazu, po to żeby nasza pozycja negocjacyjna w rozmowach np. z Gazpromem była jak najbardziej podmiotowa, […] żebyśmy mogli wywalczyć sobie niższą cenę”.Tymczasem jedną z pierwszych decyzji rządu PO-PSL – entuzjastycznie przyjętą i w Moskwie, i w Berlinie – było wstrzymanie w styczniu 2008 r. budowy 200-kilometrowego gazociągu Baltic Pipe, łączącego polski i duński system przesyłowy gazu ziemnego po dnie Bałtyku. W 2011 r. miały nim płynąć do Polski blisko 3 mld m sześc. gazu z Zachodu. Warto zauważyć, że wśród upublicznionych przez Kwiatkowskiego wystąpień kontrolnych NIK – skierowanych do Kancelarii Premiera, ministra skarbu państwa, prezesów PGNiG, Gaz-Systemu i Polskiego LNG – brakuje tego najważniejszego, czyli oceny działalności byłego ministra gospodarki Waldemara Pawlaka, który z ramienia rządu był odpowiedzialny za negocjacje z Gazpromem w latach 2009–2010.

Odwiedź mój profil na Facebooku

Umowa jamalska z 2010 r.

Nie ulega wątpliwości, że informacje o kulisach rozmów prowadzonych przez Pawlaka z rządem rosyjskim na temat nowej umowy ws. przesyłu gazu i gazociągu jamalskiego mogą być niebezpieczne dla koalicji PO-PSL. I dla samego Pawlaka, który od kilku miesięcy przygotowuje opinię publiczną na ewentualność swojej rezygnacji z czynnej polityki. Ucieczka do biznesu to alternatywny scenariusz na wypadek kłopotów prawnych związanych z koniecznością tłumaczenia się z kontraktu jamalskiego z 2010 r.

Już lektura niewielkich ujawnionych fragmentów raportu NIK na temat negocjacji gazowych w latach 2009–2010 może zaszokować. Dowiadujemy się z nich, że zarząd PGNiG bez jakiegokolwiek nadzoru ministra skarbu państwa i bez rządowej instrukcji negocjacyjnej podjął decyzję o umorzeniu zaległości Gazpromu w wysokości 1 mld zł przez EuRoPol Gaz. Kwota ta należała się polskiej spółce za przesył ponad 27 mld m sześc. gazu rocznie gazociągiem jamalskim przez terytorium Polski do Niemiec i innych państw członkowskich starej unijnej piętnastki. Z raportu NIK u wynika także, że zarząd PGNiG z niewiadomych przyczyn zrezygnował z dochodzenia blisko 200 mln zł kary od RosUkrEnergo, spółki związanej kapitałowo z Gazpromem, która w styczniu 2009 r. przestała dostarczać do Polski zakontraktowany na ten rok gaz w ilości 2,3 mld m sześc.

Wreszcie dzięki kontroli Izby można pozyskać wiedzę na temat tego, jak nieprofesjonalnie i niezgodnie z polskimi interesami Waldemar Pawlak prowadził przez 22 miesiące negocjacje gazowe, nawet nie próbując obniżyć wyszantażowanej przez Kreml w 2006 r. wyższej ceny kontraktu jamalskiego. Kontrolerzy NIK w pył roznieśli polityczną argumentację PO i PSL o rzekomych katastrofalnych negocjacjach gazowych w 2006 r. (za czasu rządów PiS). Raport Izby dowodzi, że Polska w latach 2005–2006 została politycznie zaszantażowana przez Kreml groźbą odcięcia dostaw ponad 2 mld m sześc. gazu od 1 stycznia 2007 r. Trudno szantaż obcego państwa nazywać negocjacjami. Tymczasem politycy koalicji rządowej od kilku lat atakują PiS za to, że Rosja zaszantażowała polskie władze, które wobec braku możliwości sprowadzenia błękitnego paliwa z kierunku innego aniżeli wschodni, musiały się zgodzić na podwyżkę ceny gazu w kontrakcie jamalskim o 10 proc. Był to warunek Kremla na zezwolenie zawarcia dodatkowego kontraktu z RosUkrEnergo, który miał wypełnić tzw. lukę kontraktową w koszyku importowym PGNiG.

Tymczasem sytuacja na rynku w latach 2009–2010 na skutek kryzysu gospodarczego i mniejszego zużycia gazu w całej Europie była diametralnie inna aniżeli w roku 2006. Mimo to Waldemar Pawlak nie podjął nawet próby zmiany wyszantażowanej formuły cenowej z 2006 r. i zwiększył odbiór gazu przez Polskę w ramach kontraktu jamalskiego (obowiązującego do 2022 r.) o kolejne 2 mld m sześc. rocznie!

Co zrobi Piechociński?

Poprzez podpisanie w październiku 2010 r. nowej umowy gazowej rząd PO-PSL wziął pełną odpowiedzialność prawną i polityczną za jej niekorzystne zapisy. Zrzucanie odpowiedzialności za wyniki fatalnych negocjacji z Rosjanami na PiS nie ma pokrycia w faktach, czego dowodem jest m.in. wynik finansowy PGNiG po jej podpisaniu. Spółka ta od 2010 r. kupowała błękitne paliwo od Gazpromu najdrożej na kontynencie, rocznie przepłacając za nie miliardy złotych. Dopiero w 2012 r. – a więc dwa lata po zawarciu przez Pawlaka nowej umowy jamalskiej – cena dla PGNiG została obniżona (i to nie dzięki działaniom rządu, ale za sprawą interwencji UE). W pierwszych trzech kwartałach 2012 r. PGNiG traciło na sprzedaży gazu innym odbiorcom 11 proc., co przełożyło się na stratę spółki w tym segmencie prowadzonej działalności w kwocie 1,67 mld zł! Dziś marża na sprzedaż gazu wynosi minus 2 proc., co żywotnie dowodzi, jak kosztowny jest brak dywersyfikacji. Paradoks polega na tym, że wyniki finansowe PGNiG w 2013 r. ratuje inwestycja podjęta przez rząd PiS w 2007 r. (sic!), czyli zakup złóż na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Dzięki temu PGNiG podwoiło w tym roku sprzedaż ropy naftowej. To z kolei najlepszy dowód na to, jak ważne są wysiłki inwestycyjne polskich spółek sektora gazowego i petrochemicznego, zakup własnych złóż węglowodorów oraz prowadzenie w różnych rejonach świata wydobycia i sprzedaży własnego gazu ziemnego i ropy naftowej.

W każdym normalnym państwie ujawnienie niezbitych dowodów na jawne działanie rządu na rzecz gospodarczych i politycznych interesów innego kraju doprowadziłoby do natychmiastowej zmiany władz. Niestety, większość dziennikarzy woli eksploatować kompletnie nieistotne tematy, zamiast zadawać premierowi i ministrom pytania po ujawnieniu raportu NIK, np. dotyczące umorzenia Gazpromowi zaległości płatniczych w kwocie ponad miliarda złotych czy przepłacania przez Polskę od 2010 r. za drogi rosyjski gaz. Nikt nie pyta premiera, dlaczego głównym negocjatorem umowy gazowej w latach 2009–2010 ze strony PGNiG był wiceprezes spółki Radosław Dudziński, który w 2003 r. – jako dyrektor biura strategii – był współodpowiedzialny za podpisanie przez rząd SLD aneksu do umowy jamalskiej, będącego praprzyczyną trwających od 11 lat polskich problemów z tym kontraktem.

Tak czy inaczej wnioski z raportu NIK mogą stanowić prawną podstawę postawienia ministrów rządu Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu za działanie na szkodę interesów gospodarczych Rzeczypospolitej. Czy tak się stanie, zależy dziś w dużej mierze od decyzji Janusza Piechocińskiego.

źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tekst mojego autorstwa, który ukazał się w Gazecie Polskiej Codziennie 18 listopada 2013 r.

Udostępnij na social media

Moja działalność
polityczna, społeczna i ekspercka

Odtajnić gazowy raport NIK

Odtajnić gazowy raport NIK

Porozmawiajmy

Janusz Kowalski informuje, że świadcząc usługi korzysta z technologii przechowującej i uzyskującej dostęp do informacji w urządzeniu końcowym użytkownika, w szczególności z wykorzystaniem plików cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie.
zamknij