Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi

Stawiamy na biomasę pochodzenia rolniczego

Treść wywiadu, który ukazał się 12 stycznia 2023 roku na portalu magazynbiomasa.pl:

Janusz Kowalski, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Pełnomocnik Rządu ds. Transformacji Energetycznej Obszarów Wiejskich w rozmowie z Beatą Klimczak.

Beata Klimczak: Ostatnie tygodnie są dla pana bardzo dynamiczne. Spotyka się pan z rolnikami z różnych zakątków kraju. Jakie są dziś ich największe problemy?

Janusz Kowalski: Nie tylko dla rolników, ale także wójtów gmin wiejskich i miejsko-wiejskich jednym z największych problemów jest znalezienie tańszych rozwiązań na produkcję energii cieplnej w lokalnych ciepłowniach oraz ogrzewanie poszczególnych obiektów takich jak szkoły, przedszkola i inne, gdy węgiel jest coraz droższy. Polskie ciepłownictwo opiera się głównie na węglu. Korzystniejszym rozwiązaniem jest biomasa agro, która daje dochody rolnikom i tańsze ciepło na obszarach wiejskich.

Największy problem istnieje w niewielkich miastach. Polskie ciepłownictwo systemowe liczy 412 firm i 21 tys. km sieci. Z tego aż 83% nie spełnia wymogów „systemów efektywnych”. W odniesieniu do źródeł ciepła definicja ta, wprowadzona unijną dyrektywą o efektywności energetycznej, oznacza systemy, w których do produkcji ciepła lub chłodu wykorzystuje się co najmniej: 50% energii z odnawialnych źródeł lub 50% ciepła odpadowego lub 75% ciepła pochodzącego z kogeneracji lub 50% wykorzystując ich połączenie. Tylko takie systemy mogą korzystać z unijnych funduszy.

Na dodatek większość tych przedsiębiorstw produkuje tylko ciepło, a o wiele bardziej efektywna jest produkcja energii i ciepła w skojarzeniu, czyli kogeneracja gwarantująca dodatkowo dochody ze sprzedaży energii i pozwalająca obniżyć koszt ciepła. To jednak oznacza konieczność modernizacji – zmianę technologii z węgla na paliwo tańsze, także ze względu na niższe opłaty z tytułu emisji CO2, a także inwestycję w system generacji energii elektrycznej. Na dzisiaj małe przedsiębiorstwa ciepłownicze poniżej 20 MW mocy nie są objęte system EU ETS, ale biorąc pod uwagę trendy w Unii Europejskiej związane z jak najszybszym ograniczaniem emisji CO2 należy się poważnie liczyć z tym, że zakres obowiązywania ETS będzie się rozszerzał.

Jak pani wie, jestem wielkim krytykiem systemu EU ETS, patrząc na kwestie lokalnego ciepłownictwa zwracam uwagę na możliwość obniżenia kosztów. Jeśli można zastąpić węgiel biomasą, a także może ona stanowić realną alternatywę dla innej opcji modernizacji w postaci przejścia na gaz, to trzeba to rozważyć. A jeśli przedsiębiorstwa ciepłownicze w ten sposób zabezpieczą się przed opłatami emisyjnymi – bo biomasa jest paliwem zeroemisyjnym – to trzeba to robić.

Potencjał biomasy agro wskazuje na pełną niezależność wsi od paliw kopalnych, pod warunkiem uruchomienia upraw roślin użytecznych energetycznie i produkcji z nich oraz z odpadów produkcji rolno-spożywczej paliw biomasowych

Czy według pana polska wieś mogłaby być niezależna energetycznie?

Potencjał biomasy agro wskazuje na pełną niezależność wsi od paliw kopalnych, pod warunkiem uruchomienia upraw roślin użytecznych energetycznie i produkcji z nich oraz z odpadów produkcji rolno-spożywczej paliw biomasowych – brykietów, pelletu, mikropyłu oraz biogazu. Produkcja taka może być akceptowana lokalnie w sytuacji, gdy wykaże opłacalność ekonomiczną, a obecne relacje cenowe energii na to wskazują.

Jeśli weźmie się pod uwagę  ceny biomasy, która nadaje się na cele energetyczne, np. słomę pospolitych zbóż oraz ceny paliw kopalnych i koszty limitów emisji CO2, to koszt 1 GJ dla biomasy z uwzględnieniem kosztów przetworzenia na wyżej wymienione paliwa biomasowe to 35-50 zł, dla węgla przy cenie 1500 zł/t i obecnym poziomie cen limitów emisji w przedziale 70-90 euro za tonę to 95-105 zł/GJ, a dla gazu teraz dużo tańszego wg. notowań giełdowych niż kilka miesięcy temu – to 105-115 zł/GJ. Rozporządzenie LULUCF [5] oraz Dyrektywa RED II ograniczyły stosowanie w energetyce biomasy leśnej, ale stwarzają nowe kierunki rozwoju dla biomasy pochodzenia rolniczego, tzw. biomasy agro, do której zalicza się nie tylko tzw. pozostałości i produkty uboczne z gospodarki rolno-spożywczej, lecz także biomasę z upraw roślin energetycznych.

Polska ma szczególnie korzystne warunki naturalne dla produkcji w dużej skali i wykorzystania biomasy w energetyce. Ale okazuje się, że dysponujemy technologiami, które są w stanie efektywnie wykorzystywać biomasę energetycznie, w tym też eliminować wiele problemów, które wcześniej blokowały szersze stosowanie biomasy agro w energetyce, takie jak wysoka zawartość chloru w biomasie, problemy ze spalaniem w postaci szlakowania kotłów i inne. I to są polskie technologie, opracowane przez polskie firmy i instytuty naukowo-badawcze, uczelnie, które albo już są wdrażane, albo gotowe do wdrożenia.

W jaki sposób? Czy będzie pan promował wykorzystanie biomasy agro do celów energetycznych?

Polska mogłaby wykorzystać w pełni warunki naturalne dla produkcji biomasy w dużej skali pod warunkiem utworzenia w naszym kraju spójnego systemu oraz dobrych warunków dla inwestycji biomasowych, biogazowych, i biometanowch, żeby mogły być realizowane odpowiednio szybko. Dla mnie biomasa jest paliwem OZE nr 1. Technologie oparte na biomasie jako technologie OZE, mają jedną zasadniczą przewagę nad innymi technologiami OZE jakie są znane – są całkowicie przewidywalne w zakresie produkcji, tzn. mogą produkować energię elektryczną i ciepło w sposób ciągły całą dobę i przez cały rok, oczywiście z uwzględnieniem koniecznych przerw na przeglądy i remonty. Proszę teraz porównać jaki jest rzeczywisty czas pracy, tj. produkcji energii elektrycznej, w ciągu roku w przypadku farm wiatrowych oraz paneli fotowoltaicznych. Kolejna przewaga, wynikająca właśnie ze stabilności działania technologii opartych o biomasę, to duża wygoda współpracy dla operatora sieci przesyłowej, do którego jest podłączony wytwórca energii elektrycznej z biomasy.

Pełna przewidywalność, brak konieczności dostosowywania pracy wielu jednostek do wielkości produkcji energii z wiatru i słońca, czyli warunków pogodowych. A niestety, nasz system przesyłowy nie jest jeszcze dostosowany do takich sytuacji, gdy jest duża zmienność dostaw energii ze źródeł odnawialnych takich jak farmy wiatrowe i fotowoltaiczne. Ta sytuacja ma jeszcze inne konsekwencje – konieczność częstych wyłączeń i włączeń źródeł konwencjonalnych (przede wszystkim węglowych), aby zrobić „miejsce” dla energetyki odnawialnej co znacznie zwiększa awaryjność jednostek konwencjonalnych i powoduje ryzyko „blackoutu” – będzie flauta i niebo zachmurzone, a jednostki konwencjonalne będą stały ze względu na awarię.

Ten wzrost awaryjności widać z danych PSE na temat dyspozycyjności jednostek. Jak wspomniałem, na dzisiaj większość małych i średnich przedsiębiorstw ciepłowniczych funkcjonujących w obszarach wiejskich, w małych i średnich miasteczkach 5-25 tys. mieszkańców, to ciepłownie, bez wytwarzania energii elektrycznej. Jeśli programy modernizacji w postaci konwersji z węgla na biomasę byłyby związane także z kogeneracją, to oznaczałoby to wzrost produkcji energii elektrycznej w zasięgu lokalnym tj. wzrost gwarancji zabezpieczenia dostaw energii. Szacuję, że w wyniku modernizacji lokalnych ciepłowni w kierunku wykorzystania paliw biomasowych oraz wprowadzenie kogeneracji można by uzyskać łącznie wzrost mocy wytwórczych w systemie energetycznym o 3-5 tys. MW, czyli mniej więcej tyle, ile jedna planowana elektrownia atomowa.

Jeśli będzie więcej wytwarzania lokalnego, to mniejsze obciążenie dla sieci wysokiego napięcia, także większe bezpieczeństwo dostaw na poziomie lokalnym. Zdarzające się problemy z dostawami energii na obszarach wiejskich to najczęściej problemy z sieciami energetycznymi. Większa ilość producentów energii elektrycznej i możliwości jej przesyłania liniami 15 kW, to gwarancja większej stabilności dostaw. Natomiast trzeba pamiętać o kluczowej kwestii w zakresie rozwoju takich lokalnych źródeł energii elektrycznej i ciepła – aby takie źródła powstawały, to musi być gwarancja stabilnych, długoterminowych dostaw paliwa biomasowego do danej jednostki.

I trzeba mieć świadomość, że jest to sytuacja wzajemnej zależności – rolnicy nie zainwestują w produkcję roślin użytecznych energetycznie, ani w ich zbiórkę, magazynowanie, przetwarzanie (i nie pomogą w tym programy pomocowe) jeśli nie będą mieli gwarancji zbytu, a z drugiej strony przedsiębiorstwa energetyczne nie zainwestują w technologie wykorzystujące biomasę, jeśli nie będą miały gwarancji stabilnych, długoterminowych dostaw biomasy. To musi być proces równoległy, należy tworzyć platformy budowania takich relacji. Mogą nimi być spółdzielnie energetyczne, spółdzielnie rolnicze, grupy producenckie, może też i klastry. W zakresie dostaw biomasy kluczowa jest logistyka, to musi być sensownie zorganizowane. To jest tak naprawdę nasze największe wyzwanie.

W kwestii potencjału pozyskania biomasy – Polska już w tej chwili mogłaby pozyskiwać na cele energetyczne 6-10 mln ton biomasy w postaci słomy pospolitych zbóż, także dodatkowo 2 mln ton w wyniku koszenia traw, wykorzystania części biomasy odpadowej. A na przestrzeni 2-3 lat mogłaby pozyskiwać z upraw energetycznych ok. 20-30 mln ton biomasy do celów energetycznych. Ale jak wspomniałem – system ten musiałby ściśle łączyć producentów biomasy, zakłady jej przetwarzania i energetykę wieloletnimi kontraktami z gwarancjami cen i dostaw.

Te wspomniane 6-12 milionów ton biomasy stałej, która się obecnie praktycznie marnuje, zastosowana w energetyce byłaby źródłem ok. 100-180 PJ energii pierwotnej rocznie. To naprawdę dużo. W tej chwili wielu lamentuje, że sankcje nałożone na Białoruś ograniczyły drastycznie dostawy biomasy leśnej z Białorusi. To prawda, ale i trochę mit, jeśli chodzi o potencjalną skalę możliwości wykorzystania biomasy leśnej z importu oraz polskiej biomasy. Można w przybliżeniu założyć, że biomasa leśna przy wykorzystaniu całego rodzimego jej potencjału może stanowić tylko 10-15% potencjału OZE opartego o biomasę stałą pochodzenia rolniczego. I w jednym przypadku jest lament, że nie ma tej biomasy, a w drugim przypadku cisza, choć tyle się jej marnuje.

Wykorzystanie biomasy stałej i ciekłej, odpadów z hodowli zwierząt, mogłoby prawdopodobnie pomóc w rozwiązaniu problemów z dostępnością i kosztami energii, zwłaszcza elektrycznej. Jednak organizacje ekologów chcą zaprzestania jej spalania jako realnej groźby dla środowiska (tzw. spalanie lasów), a mieszkańcy wsi nie chcą biogazowni, które mogłyby dawać i ciepło i prąd – jak np. w Michałowie, Boleszynie.

Muszę przyznać, że mam bardzo mieszane uczucia, gdy słyszę o wykorzystaniu biomasy leśnej do celów energetycznych. Myślę, że jest to wielki powód do wstydu dla tych wszystkich, którzy w imię tzw. polityki klimatycznej lansowali jej zużycie celem zastąpienia nią paliw kopalnianych. Systemy wsparcia, jakie były stosowane w krajach zachodnich spowodowały powstanie wielu absurdalnych projektów nastawionych na wykorzystanie zrębków drewna czy inne formy biomasy leśnej. Jeden z ekspertów energetycznych opowiadał mi o elektrociepłowni we Włoszech o mocy 700 MW, która dla swoich potrzeb dosłownie ogołociła z drewna najbliższą okolicę, a i tak aby działać, musiała importować drewno z Brazylii, czyli Amazonii.

To jest przykład absurdów walki ze zmianami klimatycznymi – w Unii Europejskiej dotacje na wykorzystanie biomasy leśnej celem zastąpienia paliw kopalnianych, których efektem jest wycinka lasów w dalekiej Amazonii… Na szczęście, to wydaje się zmieniać. Wykorzystanie pełnowartościowego drewna na cele energetyczne to w moim przekonaniu zbrodnia. Dlatego mają rację organizacje ochrony środowiska, że należy ograniczyć czy też wręcz całkowicie zakazać wykorzystanie niektórych gatunków drewna na cele energetyczne. Ale jest w lasach oraz w zakładach przetwórczych bardzo wiele pozostałości, poczynając od produktów wstępnej obróbki drewna (gałęzie, kora), ale i dalszej – ścinki i trociny, a także drewno z chorych drzew i podobne. Można i trzeba je wykorzystać energetycznie. W trakcie produkcji np. mebli, płyt, materiałów konstrukcyjnych powstają odpady przetwórstwa, które powinno się wykorzystać energetycznie jeśli nie nadają się do wykorzystania np. budowlanego.

Natomiast jeśli chodzi o obawy dotyczące uciążliwości tzw. gazów złowonnych ze źródeł biomasowych, związanych z sąsiedztwem produkcji biogazu z mokrych pozostałości z produkcji rolnej, one byłyby zasadne w przypadku niewłaściwie technicznie lub technologicznie wykonanej instalacji. Najbardziej zaawansowane technologie gwarantują brak uciążliwości, może poza transportem surowca. Jeśli projekt inwestycyjny,  projekt techniczny i nadzór wykonania są właściwie przygotowane, to taki proces powinien być zrealizowany.

Czyli zasady Gospodarki Obiegu Zamkniętego – wykorzystanie biomasy agro, biogazu  oznaczają czystszą produkcję na wsi?

Biomasa agro najlepiej wpisuje się w zasady gospodarki obiegu zamkniętego. Dlatego, że uprawy biomasy agro, to pełna chłonność gazów cieplarnianych, w szczególności CO2 niezbędnego do wegetacji tych roślin. A w wyniku ich spalenia emisja CO2 jest w proporcji jak 1 do 3 lub nawet 1 do 4 licząc pochłanianie, zatem bilans ekologiczny jest zawsze korzystny. Uprawy roślin użytecznych energetycznie, jak wskazują badania, karbonizują gleby, czyli ich nie wyjaławiają. Popioły ze spalania wymieszane ze szlamami z oczyszczalni ścieków to doskonały nawóz dla upraw tych roślin.

Samo nawożenie poprawia skład gleby, a uprawy zapobiegają jej erozji. System korzeniowy roślin energetycznych zwiększa radykalnie ilość węgla organicznego w glebie i w zależności od rodzaju rośliny jego retencja może wynosić nawet kilka ton rocznie na hektar.

Ponadto rośliny energetyczne nie są inwazyjne. Ich uprawa niczym nie różni się od upraw zbóż, kukurydzy, ziemniaków czy buraków. Jest to przykładowy system gospodarki obiegu zamkniętego.

Jakie mechanizmy zostaną wprowadzone, by poprawić obecną sytuację?

Jeśli chodzi o instytucjonalne wsparcie produkcji roślin energetycznie użytecznych to będzie się ono wpisywało w cały program narodowej produkcji biomasy rolniczej, którego celem jest ograniczenie zależności gospodarki od dostaw z importu paliw kopalnych. W przypadku importu jesteśmy narażenia na ryzyko braku dostaw i wysokich cen. Promować będziemy wszystkie działania opierające się o produkcję własną, dającą możliwość wykorzystania potencjału rolniczego, lokalnego opartego o źródła wykazujące najważniejszą cechę dla dostaw energii, czyli ich pełną dyspozycyjność energetyczną niezależnie od pogody i nie generujących dodatkowych bardzo wysokich kosztów w systemie elektroenergetycznym.

Źródło magazynbiomasa.pl


Udostępnij na social media

Porozmawiajmy

Janusz Kowalski informuje, że świadcząc usługi korzysta z technologii przechowującej i uzyskującej dostęp do informacji w urządzeniu końcowym użytkownika, w szczególności z wykorzystaniem plików cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie.
zamknij