
Kluczową przyczyną jest unijna polityka klimatyczna. Cena uprawnień do emisji CO2 (EUA), których polska energetyka potrzebuje do funkcjonowania, wzrosła w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy trzykrotnie, do poziomu ponad 80-90 Euro za tonę CO2. Mniej więcej tyle dwutlenku węgla powstaje przy wytworzeniu 1 MWh energii z węgla. W chwili obecnej 60% ceny energii, jaką widzimy na rachunkach, to cena unijnego parapodatku.
Czy wzrost cen EUA jest naturalny i wynika z działań na wolnym rynku, jak uparcie twierdzi Komisja Europejska? Nigdy w życiu! Raport Marka Lachowicza z kwietnia 2021 r., zaprezentowany na inauguracyjnym posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Suwerenności Energetycznej, wskazał na szereg konstrukcyjnych wad systemu. W szczególności:
Ostatnio obserwowany, gwałtowny wzrost cen EUA ma wszelkie znamiona bańki, co wynika z testów SADF i GSADF. Oba zostały zaproponowane w literaturze naukowej i sprawdzone na danych historycznych przez światowej klasy eksperta analiz szeregów czasowych, Petera C.B. Phillipsa. Analiza cen EUA do I kwartału 2021 r. sugeruje obecność bańki. Wnioski ulegają wzmocnieniu po uwzględnieniu danych do końca czerwca 2021 r. co można przeczytać w raporcie M. Lachowicza dla Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, opublikowanym we wrześniu 2021 r. Chociaż aktywność inwestorów nieco zmalała w III kwartale 2021 r., a z bańki zdawało się uchodzić powietrze, to istnieje wszelkie prawdopodobieństwo, że niedawne wahania końcoworoczne były efektem spekulacji. Dane za pełen 2021 r. warto przeanalizować w styczniu 2022 r.

Źródło: Newsletter Janusza Kowalskiego #SuwerennośćEnergetyczna