Aktualności

Janusz Kowalski o odbudowie ważnej linii kolejowej na Opolszczyźnie i największym kłamstwie kampanii wyborczej

13 lipca 2023 /

Trzeba wyraźnie podkreślić, że politycy PO głosowali w Parlamencie Europejskim „za” przymusową relokacją migrantów, a dziś Donald Tusk próbuje wmówić społeczeństwu, że jest inaczej.

nto.pl: Udało się dopiąć szczegóły renowacji i ponownego otwarcia linii kolejowej Racibórz-Głubczyce-Racławice Śląskie. Czy możemy mówić o historycznej i największej inwestycji, która pojawiła się w powiecie głubczyckim?

Janusz Kowalski: Oczywiście, że jest to wielki sukces i historyczna chwila dla tego regionu opolskiego. Realizacja gigantycznego projektu inwestycyjnego o wartości ponad pół miliarda zł rewitalizacji linii kolejowej Racibórz-Głubczyce-Racławice Śląskie, a więc projektu, który dotyczy bezpośrednio dwóch powiatów województwa opolskiego: głubczyckiego i prudnickiego, jest rzeczą historyczną. Powiat Głubczycki w tej chwili jako jedyny w naszym województwie pozbawiony jest możliwości korzystania z ruchu pasażerskiego kolejowego. To jest przykład inwestycji, która naprawia błędy liberałów z lat 90-tych, którzy likwidowali polską kolej. Warto pamiętać, że w roku 2000 odjechał ostatni pociąg relacji Racibórz-Głubczyce, czyli 23 lata temu, a przecież infrastruktura kolejowa stanowi DNA rozwoju każdego powiatu, gminy czy województwa.

Ile dokładnie udało się pozyskać środków na tę inwestycję?

W tej chwili łącznie ponad 450 mln złotych rządowej dotacji, dlatego można powiedzieć, że będzie to jedna z największych inwestycji ostatnich lat na terenie województwa opolskiego. Linia będzie łączyć nasze województwo z województwem śląskim, a udało się to dzięki skomplikowanej i zakończonej sukcesem operacji zbudowania partnerstwa wokół tego projektu, gdzie mamy samorządowców, rząd oraz podmioty prywatne.

Prywatne?

Tak. Należy jasno podkreślić wkład firmy Eko-Okna, która zadeklarowała się przekazanie 1 mln złotych na ten pierwszy etap projektu, czyli planowanie inwestycji. Blisko pół miliarda złotych, które zostanie przeznaczone na ten cel, jest kwintesencją rządów Zjednoczonej Prawicy, ponieważ pokazuje, że my walczymy w sposób realny z wykluczeniem komunikacyjnym, cofamy błędy liberałów i dotrzymujemy słowa z kampanii wyborczej 2019 roku, kiedy mówiliśmy o silnym regionie, województwie, które ma jedynie 12 posłów w Sejmie, a potrafi walczyć o swoje.

Jakie dokładnie korzyści płyną dla regionu po otwarciu tej linii?

Jak już wspomniałem, rozwój powiatu zależy od posiadania w nim infrastruktury kolejowej. Jednak projekt ten ma ogromne znaczenie dla opolskich rolników, którzy będą mieli możliwość eksportowania swoich produktów poprzez polskie porty, gdy otrzymają dostęp do tańszego transportu.

Myślę, że ważna jest tu kwestia ponadpartyjnego porozumienia. Jak wyglądały rozmowy?

Pierwsze spotkania odbyły się w 2020 roku w Raciborzu z inicjatywy mojej oraz ministra Michała Wosia z Raciborza. Chcieliśmy zachęcić samorządy do wejścia w ten projekt, prezentowaliśmy korzyści. Wówczas wszyscy pukali się w głowę i mówili, że nie da się tego zrobić. Trzy lata walki i dobrej współpracy pokazały, że można dokonać wielkich rzeczy. Udało się przekonać i namówić do współpracy Samorząd Województwa Opolskiego, który oczywiście bardzo krytycznie oceniam i zrobię wszystko żeby zmienić władze w naszym regionie, jednak w tym przypadku należało zapomnieć o polityce, tylko usiedliśmy i wspólnie szukaliśmy rozwiązań. W tym zakresie udało mi się świetnie współpracować z wicemarszałkiem Szymonem Ogłazą, który wziął na siebie bycie liderem partnerstwa po stronie samorządu. Chciałbym również dodać, że 1,5 roku temu udało mi się pozyskać 1 milion zł rządowego wsparcia na przygotowanie projektu pod złożenie wniosku w ramach programu „Kolej+”. 

Jak będzie realizowana sama inwestycja?

Mówimy tu o blisko 54 km linii kolejowej i wielu nowych stacjach na Opolszczyźnie. Inwestycja będzie realizowana w dwóch etapach. Pierwszy to tzw. „projektuj i buduj”, szybki sposób, jednak dużo droższy. My wybraliśmy tutaj dłuższą i tańszą drogę, gdzie mamy wybór koncepcji, trasy, następnie przetarg i budowa, gdzie liczę na spadek inflacji, przez co ostateczny koszt inwestycji może okazać się mniejszy.

Dlaczego w pana ocenie posłowie od 20 lat nie byli zainteresowani tą linią?

Po prostu nie interesowali się regionem. Proszę zauważyć, że przez lata wiceministrem infrastruktury był Tadeusz Jarmuziewicz z Platformy Obywatelskiej. Czy on cokolwiek dobrego zrobił dla regionu? Czy rozmawiał, lobbował za Opolszczyzną w Warszawie? Szczerze powiem, że nie pamiętam. Dla mnie inwestycja w linię Racibórz-Głubczyce-Racławice Śląskie jest kwintesencją działalności posła na Sejm RP, który ma za zadanie reprezentować w Sejmie o swój region i walczyć o jego interesy. Poseł w swoich działaniach musi czasami działać ponad podziałami politycznymi żeby być skutecznym. Dlatego dla mnie zdobycie pieniędzy na inwestycję wartą niemal pół miliarda złotych jest największym sukcesem w karierze poselskiej i w pewnym sensie zwieńczeniem pracy w tej kadencji. Dotrzymałem słowa

Krytykuje pan postawę władz Powiatu Głubczyckiego, które zdecydowały, że nie dołożą się do tej inwestycji ponieważ nie mają pieniędzy. Czy to nie jest wystarczający argument?

Dla mnie nie. Pracowałem przez lata w samorządzie, wiem jak on działa i jakimi środkami dysponuje, dlatego nie przyjmuję takiego tłumaczenia. Kiedy przygotowałem bardzo ważną ustawę o biogazowniach rolniczych i biopaliwach, to zachęciłem do poparcia tej bardzo ważnej dla rolników ustawy całą opozycję. Udało się to zrobić pomimo mojej niechęci do części klasy politycznej, myślę nawet, że niechęci z wzajemnością. W Sejmie poparło ją 449 posłów, nie było żadnego głosu przeciw. W projekcie rewitalizacji linii kolejowej powinno być identycznie. Każdy wie i rozumie, że jest to ważne połączenie dające możliwość rozwoju. Okazało się jednak, że władze Powiatu Głubczyckiego chcą się z tego wyłączyć. Proszę zobaczyć, że udało się do wejścia w inwestycję przekonać władze Samorządu Województwa Opolskiego, miasta Racibórz, miasta Głubczyce, Powiatu Prudnickiego, miasta Prudnik, gminy Głogówek, czy władze Powiatu Raciborskiego. Odmówiły nam władze Powiatu Głubczyckiego, które powinny być de facto najbardziej zainteresowane realizacją inwestycji, ponieważ to przez ten powiat przebiega znaczna część tej linii kolejowej. To kręgosłup rozwoju dla Powiatu Głubczyckiego, okno na świat dla tego powiatu, dlatego polityka inwestycyjna w tym regionie powinna być najważniejsza. W związku z tym, jeżeli władze powiatu związane z lewicą i Platformą Obywatelską nie dały nawet przysłowiowej złotówki, bo mówią, że nie mają, to uważam, że pan starosta powiatu powinien z własnych pieniędzy dołożyć się, choćby symbolicznie przeznaczając jedną pensję do tej inwestycji. Symbolicznie do inwestycji dołożyły się władze Powiatu Prudnickiego, jednak symbolika ma bardzo ważne znaczenie ponieważ pokazuje wagę i skalę zaangażowania. Władze Powiatu Głubczyckiego odwróciły się plecami od najważniejszej od kilkudziesięciu lat inwestycji prowadzonej w ich regionie. To wielki skandal i mam nadzieję, że w 2024 roku, podczas wyborów samorządowych, władze Powiatu Głubczyckiego będą z tego rozliczone przez mieszkańców powiatu.

Przejdźmy do polityki ogólnokrajowej. Jak pan ocenia słowa przewodniczącego Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska, który stał się przeciwnikiem przyjmowania migrantów i chciałby odzyskać kontrole nad polskimi granicami, dlatego wyliczył, że w czasie rządów PiS przyjęto 130 tys. imigrantów, którzy otrzymali zgodę na pracę, przez co można wnioskować, że obóz rządzący okłamuje swoich wyborców?

Tutaj ręce opadają. Donald Tusk jeszcze w 2015 i 2016 roku ganił polski rząd za obronę bezpieczeństwa polskich ulic, miast i miasteczek, straszył władze w Warszawie finansowymi reperkusjami ze strony Unii Europejskiej, a dziś ubiera się w piórka przeciwnika przymusowej relokacji, wręcz obrońcy polskich granic w czym jest dokładnie tak wiarygodny jak pupilka lewactwa Barbara Kurdej-Szatan. To jest szczyt hipokryzji i kłamstwa. Trzeba wyraźnie podkreślić, że politycy PO głosowali w Parlamencie Europejskim „za” przymusową relokacją migrantów, a dziś Donald Tusk próbuje wmówić społeczeństwu, że jest inaczej. Co zrobią po wyborach? Oczywiście postąpią tak samo jak w przypadku wieku emerytalnego, który deklarowali pozostawić bez zmian, a później bez wahania go podnieśli. Podatek VAT mieli zwiększyć tylko na jeden rok, został na wysokim poziomie na długie lata, dopiero w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy podatki zostały zmniejszone. Na słowa Tuska trzeba uważać, najlepiej nie wierzyć w nic.

Czy może pan powiedzieć wprost, że Tusk kłamie?

Oczywiście. Nie boję się używać tych słów. Mówiłem to już i powtórzę jeszcze raz, że jest to jest kłamstwo numer jeden tej kampanii. Dodatkowo Tusk swoim zachowaniem pokazuje cynizm, udowadnia, że jest architektem przemysłu pogardy. Donald Tusk dla władzy w Polsce, której zdobycie jest planem Manfreda Webera i Ursuli von der Leyen, czyli tych chcących budować „zaporę ogniową” przeciwko rządom PiS, jest w stanie zrobić i powiedzieć wszystko. Takiego poziomu hipokryzji nie było w ciągu ostatnich lat.

Czy uważa pan, że wyborcy w Polsce potrafią dostrzec te kłamstwa?

Mam nadzieję, że tak. Tusk to człowiek, który potrafi zmieniać zdanie na zawołanie i widzi to wielu wyborców. Widzą to nawet jego zwolennicy, a dziennikarze stojący po stronie opozycji potrafią wskazać, że Tusk i jego ludzie używają argumentów, których obalenie jest łatwe. Polacy są dziś okłamywani przez Platformę Obywatelską w kwestii programu tej partii. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że ten program nie zmienił się od 2015 roku, kiedy wojewoda opolski Ryszard Wilczyński wysłał do opolskiego ratusza, gdzie pełniłem funkcję wiceprezydenta Opola odpowiedzialnego za politykę komunalną list, w którym żądał znalezienia dla muzułmańskich migrantów mieszkań. Tych samych migrantów, których chciała do Polski sprowadzić Ewa Kopacz, a czemu przyklaskiwał Donald Tusk. Tak wygląda obraz rządów PO-PSL. Powiedziałem wówczas „nie”, co zatrzymało próbę odbierania mieszkań socjalnych polskim rodzinom na rzecz muzułmańskich migrantów.

Źródło: nto.pl

Udostępnij na social media

Porozmawiajmy

Janusz Kowalski informuje, że świadcząc usługi korzysta z technologii przechowującej i uzyskującej dostęp do informacji w urządzeniu końcowym użytkownika, w szczególności z wykorzystaniem plików cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie.
zamknij